Ergonomia przy komputerze PDF Drukuj Email
02.08.2010

dr Zbigniew Jóźwiak
Instytut Medycyny Pracy w Łodzi

Praca z komputerem jaka jest, każdy widzi. Niby lekka, łatwa i przyjemna. Ale gdy wreszcie wstaniemy od komputera, coś nas boli, coś drętwieje, jesteśmy jacyś sztywni. Skąd się to bierze i jak temu zaradzić? Problem jest tym ważniejszy, że często jeszcze w zupełnie poważnych opracowaniach stworzonych przez zupełnie poważnych pracowników służb bhp – kartach oceny ryzyka – spotyka się stwierdzenie: „praca przy komputerze to praca w wymuszonej pozycji ciała”. A niekiedy jeszcze, co prawda zupełnie sporadycznie, praca ta uznawana jest za szkodliwą i pracownikom przysługuje „dodatek szkodliwy”.

Jak sytuacja wygląda naprawdę? Jeżeli stanowisko przygotowane zostało zgodnie z rozporządzeniem ministra pracy I polityki socjalnej z 1 grudnia 1998 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy na stanowiskach wyposażonych w monitory ekranowe, to naprawdę nie może być ani uciążliwe, ani tym bardziej szkodliwe!
Dlaczego więc w praktyce jest zazwyczaj inaczej? Bo nie stosujemy zaleceń zawartych w rozporządzeniu ani w sensie geometrycznych parametrów stanowiska, ani w sensie ustawienia elementów wyposażenia (zwłaszcza monitora), ani wreszcie organizacji pracy czy oświetlenia. Niestety nie wystarczy przeczytać rozporządzenie i podpisać oświadczenie „zapoznałem/łam się”. Cztery lata służyłem w Ludowym Wojsku Polskim i tam do znudzenia powtarzano i wdrażano do upojenia hasło: „im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju”. Przekładając to na język bhp przy komputerach: „im więcej pomyślisz, organizując stanowisko pracy, tym będziesz efektywniejszy i bardziej zabezpieczony przed dolegliwościami”. Jeszcze tylko dwie uwagi – chociaż rozporządzenie dotyczy formalnie tylko pracowników spędzających przed monitorem co najmniej połowę dobowego wymiaru czasu pracy (nie dotyczy zatem np. pracodawców, osób samozatrudniajacych się, dzieci i młodzieży i nas samych w domach), to jednak warto stosować je na wszystkich stanowiskach z monitorami. Druga uwaga dotyczy rozwoju ergonomii pracy z komputerem – rozporządzenie ma już ponad 10 lat, wiele od tej pory się zmieniło i warto jest śledzić zmiany w tym zakresie – głównie na stronach anglojęzycznych, ale także polskich.

Po tym nieco może przydługim wstępie przechodzimy do rzeczy. Sprawa pierwsza to pytanie: dlaczego przed komputerem przyjmujemy zazwyczaj pochyloną, zgarbioną sylwetkę? Odpowiedź jest prosta – żeby lepiej widzieć. A przyczyn takiego stanu rzeczy jest sporo: brak lub nieodpowiednio dobrane okulary, zbyt mała czcionka, nieodpowiedni kontrast i jasność obrazu, niewłaściwe oświetlenie (monitor tyłem lub przodem do okien, odblaski od lamp), niewłaściwie skonstruowana strona internetowa itp. Jak zatem poradzić sobie z tym wszystkim?
Po pierwsze wybrać dobre krzesło. Niestety koszt przyzwoitego krzesła do komputera to dzisiaj przynajmniej 1200 PLN. Otrzymujemy za to właściwe profile siedziska i oparcia (a w tym dobre podparcie odcinka lędźwiowego kręgosłupa), synchromechanizm, regulowane podłokietniki, trwałość i estetyczny wygląd. Jesteśmy tego warci! Koniecznie należy też sprawdzić w salonie, czy to dobre krzesło rzeczywiście nam odpowiada, zasiadając na nim nie tylko w pozycji relaksującej, ale również w takiej, w jakiej będziemy później długo i wytrwale pracować.

Z wyborem biurka jest już mniejszy problem. Właściwie wystarczy odpowiednia do wygodnego rozmieszczenia wyposażenia powierzchnia płaska i to już wszystko. Ale przestrzegam przed tak popularnymi (i oczywiście jak najbardziej „ergonomicznymi” w nazwie) półkami pod monitor (zwłaszcza z boku biurka). To one są często przyczyną spoglądania do góry i w bok na obraz monitora i powodują bóle szyi i obręczy barkowej. Jeżeli decydujemy się na zakup biurka z szufladą pod klawiaturę, to właściwie nie ma przeciwwskazań, pod warunkiem że na szufladzie mieści się i klawiatura, i mysz. No i oczywiście wysokość biurka (szczególnie z półką na klawiaturę) powinna umożliwić wygodną pozycję nóg.
Mając już meble, a także konkretny sprzęt komputerowy, należy to wszystko dopasować do swoich potrzeb, możliwości i niekiedy upodobań (o ile są poprawne). Przede wszystkim ustawiamy monitor – najlepiej bokiem do okien i innych źródeł światła. Powinien on stać na wprost użytkownika w ten sposób, aby górna krawędź obrazu nie znajdowała się wyżej niż jego oczy, a odległość od oczu wynosiła ok. 40-70 cm. Teraz, korzystając z instrukcji obsługi, regulujemy krzesło-fotel. Ustawiamy odpowiednią wysokość siedziska (do naszej wysokości, wysokości blatu, półki na klawiaturę), oparcia (lub podparcia lędźwiowego) i podłokietników. Może się zdarzyć, że takie ustawienie krzesła spowoduje oderwanie stóp od podłogi – konieczne jest wówczas zastosowanie podnóżka – nawet improwizowanego w postaci książki telefonicznej. Po odblokowaniu synchromechanizmu regulujemy siłę oporu mechanizmu odpowiednio do naszej masy ciała i przyjmujemy lekko odchyloną do tyłu pozycję (zalecaną przez współczesną ergonomię, z rozwartymi kątami w kolanach, biodrach i stawach łokciowych).  Synchromechanizm nie powinien być w ogóle blokowany – oparcie powinno cały czas podążać za plecami i je podpierać. Teraz należy jeszcze tylko sprawdzić, czy ekran jest dobrze widoczny, a klawiatura i mysz mogą być wygodnie obsługiwane, wprowadzić ewentualnie poprawki w ustawieniach krzesła, monitora (czcionka, jasność, kontrast) i możemy rozpocząć pracę w ergonomicznych warunkach na poziomie podstawowym. Chociaż w tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o uchwycie na dokumenty, znakomicie ułatwiającym pracę z przepisywanymi dokumentami oraz o ewentualnej wizycie u okulisty i recepcie na „okulary do komputera”. W tym ostatnim przypadku chodzi o odpowiednią korekcję wzroku, a nie o zerówki z powłokami antyrefleksyjnymi – opinie o ich rzeczywistej przydatności są, ostrożnie mówiąc, podzielone. Trzeba także pamiętać, że w pomieszczeniu z komputerem natężenie oświetlenia ogólnego powinno wynosić przynajmniej 500 lx. Energooszczędna praca wieczorem przy lampie biurowej co prawda nie zepsuje wzroku, ale znacząco wpłynie na efektywność – zwiększy zmęczenie, zarówno ogólne, jak i wzroku i oczywiście spowoduje większą liczbę popełnianych błędów. Sensowną pomocą podczas pracy z myszką jest podkładka. Ale bez wspornika nadgarstków!

więcej w numerze 7-8/2010

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »