Telewizja
Pracy i Zdrowia
 
 
 
 
 
 
 
 

Groźne upadki PDF Drukuj Email
03.11.2010

Olga Dyżakowska
prezeska fundacji „wbrew absurdom”, działaczka organizacji pozarządowych

W powszechnym mniemaniu każdego z nas panuje przekonanie, że różne wypadki zdarzają się innym. Nigdy nam. Dotyczy to zarówno sytuacji prywatnych, jak i osobistych. Niestety, to nieprawda.

Byłam ostatnio na kilku obozach organizowanych przez Fundację Aktywnej Rehabilitacji. Uczestnicy takich turnusów to osoby niepełnosprawne, często po wypadkach komunikacyjnych, po niefortunnych skokach do nieznanej wody, ale również ofiary wypadków w pracy, w tym upadków z wysokości. Działalność fundacji skupiona jest na pomocy psychologicznej, fizjoterapeutycznej i zawodowej takim osobom. Jest wyjątkowo trafna, zaangażowana i skuteczna, ale każdy z pracowników FAR marzy o tym, aby liczba podopiecznych zmalała tak bardzo, jak to możliwe. Nie jest jednak łatwo osiągnąć taki cel, mimo podejmowanych inicjatyw.

Wiele organizacji stara się pracować na rzecz zmiany tych smutnych statystyk. Przykładowo, stowarzyszenie Integracja już od kilku lat nagłaśnia swoją kampanię „Płytka wyobraźnia to kalectwo”. Działaniami prewencyjnymi zajmują się także instytucje państwowe, takie jak np. Państwowa Inspekcja Pracy i Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Ostatnia taka kampania społeczna jest realizowana pod hasłem „Bezpieczna praca na wysokości Szanuj życie!”.
Praca na budowie niesie za sobą liczne i poważne zagrożenia. W roku 2009 w wypadkach przy pracy zbadanych przez inspektorów pracy zginęło lub zostało dotkniętych ciężkim kalectwem 420 osób. Co czwarta ofiara śmiertelna wypadku przy pracy była zatrudniona w branży budowlanej. Pozostałe branże, w których często dochodzi do upadków z wysokości, dotyczą służb oczyszczania, przemysłu stoczniowego, handlu i usług, transportu, rolnictwa, a także przemysłu spożywczego i maszynowego.
Do najczęstszych przyczyn wypadków należały: nieodpowiednia organizacja pracy (np. tolerowanie przez nadzór odstępstw od zasad bhp, nieodpowiednie przejścia i dojścia, brak nadzoru), niewłaściwy stan maszyn, urządzeń i materiałów (w tym przede wszystkim: niewłaściwa stateczność czynnika materialnego, brak lub niewłaściwe urządzenia zabezpieczające oraz nieodpowiednia wytrzymałość czynnika materialnego), nieprawidłowe lub niewłaściwe zachowanie pracownika lub jego zły stan psychofizyczny (m.in. niedostateczna koncentracja uwagi na wykonywanej czynności, lekceważenie zagrożenia lub jego nieznajomość oraz niewłaściwe operowanie kończynami w strefie zagrożenia). Eksperci ZUS twierdzą, że dzieje się tak dlatego, ponieważ na polskim rynku istnieje wiele małych firm w złej sytuacji ekonomicznej, które nie zapewniają swoim pracownikom odpowiednich warunków pracy oraz właściwych środków ochrony indywidualnej. Dodatkowo, duża rotacja pracowników powoduje niedobór specjalistów posiadających odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie.

W praktyce do wypadków dochodzi przy budowie lub rozbiórce budynków, przy wykonywaniu izolacji termicznych, tynkowaniu i malowaniu ścian, na dachach, przy remoncie mostów, estakad i kładek, na kominach i słupach oświetleniowych, przy dźwigach, z wykorzystaniem drabin, na rurociągach, zbiornikach, silosach i innych konstrukcjach wielkogabarytowych, również przy usuwaniu nawisów śnieżno-lodowych lub odśnieżaniu dachów, a także przy myciu okien, dachów i rynien oraz przy ścince i pielęgnacji drzew. Osoby niepełnosprawne, z którymi miałam szansę rozmawiać, uległy wypadkom poprzez przygniecenie, np. kamiennymi płytami, spadły z dużej wysokości ze źle zabezpieczonego rusztowania lub uległy poważnym urazom kręgosłupa samobójczo skacząc z wysokich budynków po tym, jak straciły pracę. Pomoc osobom wcześniej zatrudnionym w budownictwie lub pochodnej branży jest bardzo trudna. Ci ludzie są najczęściej absolwentami szkół zawodowych lub techników, pracę fizyczną wybrali nieprzypadkowo, obecnie są zmuszeni do podjęcia zajęcia kompletnie niezgodnego z ich wykształceniem, temperamentem i predyspozycjami. Bardzo często zatem pozostają na rencie, bez pracy zarobkowej.
Kampania informacyjna „Bezpieczna praca na wysokości. Szanuj życie!” ma na celu zwiększenie świadomości skutków zagrożeń zawodowych w budownictwie (w szczególności związanych z pracą na wysokości), odkrycie korzyści z inwestowania w bezpieczne miejsca pracy, a także pogłębienie wiedzy dotyczącej stosowania nowoczesnych środków ochrony zbiorowej. Adresatami tegorocznych działań są przede wszystkim pracodawcy, przedsiębiorcy oraz osoby odpowiedzialne za podejmowanie decyzji inwestycyjnych, w tym dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy, w firmach sektora budowlanego. Szczególny akcent jest kładziony na uświadomienie wszystkim zainteresowanym, że koszty wypadków przy pracy są niewspółmiernie wyższe od nakładów ponoszonych na bezpieczeństwo pracy w budownictwie (www.bezupadku.pl).
Inni o tych samych problemach
Stworzenie skutecznej reklamy społecznej jest wyjątkowo trudne. Musi być intrygująca, nie może przesadnie przerażać ani śmieszyć, dobrze, jeśli zostaje na długo w pamięci. Interesującym przykładem kampanii walczącej o bezpieczeństwo w miejscu pracy z innego kraju jest akcja australijskiej organizacji Work Safe Victoria (www.kampaniespoleczne.pl/kampanie,821,czesci_zapasowe_do_czlowieka).
 Według statystyk WSV, najbardziej powszechnymi wypadkami są upadki z wysokości, przeciążenia mięśni, uderzenia i zgniecenia częściami maszyn. A najbardziej narażonymi na uszkodzenia częściami ciała są plecy, ramiona, kolana, uszy, nogi oraz palce. W ramach kampanii, w różnych miejscach rozstawiono maszyny Body-O-Matic z zapasowymi częściami ciała. W ofercie są ręce, nogi, dłonie, nosy, stopy, gałki oczne – w szerokiej gamie kolorystycznej, uszy i palce. Maszyny są opatrzone napisem „Ręce dla mężczyzn i kobiet, dłonie dostępne w różnych odcieniach skóry, kciuki, palce wskazujące i serdeczne”. Oczywiście rozwinięcie tej kampanii wyraźnie mówi, że żaden cudowny klej nie przyklei odciętej części ciała, że sztuczne ręce, nogi, uczy czy nosy są drogie, a sam proces ich tworzenia jest czasochłonny. Ostatecznie twórcy kampanii sprowadzają wszystko do tego samego wniosku co PIP wraz z ZUS – że lepiej zapobiegać wypadkom, niż naprawiać ich skutki. Zwłaszcza że, jak szacuje polski Zakład Ubezpieczeń Społecznych, w zeszłym roku na świadczenia dla osób, które uległy wypadkom przy pracy wydano 4, 9 mld zł.
Inna interesująca kampania pochodzi z Kanady i nosi nazwę „gwóźdź do trumny”. Odwołuje się bezpośrednio do najczęstszych i w sumie najbanalniejszych zdarzeń, jakie mają miejsce w wyniku zaniedbań, takich jak bałagan, lenistwo, lekkomyślność i brak wyobraźni, a chodzi tu głównie o poślizgnięcia, potknięcia i upadki. Kampania posługuje się trzema spotami. W jednym pracownik niefortunnie uderza głową o wystający z drewnianej palety ogromny gwóźdź, w innym spada z wysokiej drabiny, w której był uszkodzony jeden z górnych szczebli, w ostatnim zaś osoba niosąca przed sobą dużą paczkę boleśnie potyka się o zostawione na środku korytarza wiadro z wodą: (www.kampaniespoleczne.pl/kampanie,1172,gwozdz_do_trumny).
Inna kanadyjska kampania to mocna i jednoznaczna reklama, pokazująca w prosty i brutalny sposób martwe, poharatane lub obryzgane krwią ciała w miejscu pracy. Jej twórcy uznali, że bardziej docierające do świadomości pracodawców i pracowników jest zamiast ponurych statystyk pokazanie martwej kobiety w kałuży krwi na hali magazynowej. Taki plakat nie może zostać niezauważony: (www.kampaniespoleczne.pl/kreacje,1686,zabojcza_praca).
 Śmierć i kalectwo
W powszechnym mniemaniu każdego z nas panuje przekonanie, że różne wypadki zdarzają się innym. Nigdy nam. Dotyczy to zarówno sytuacji prywatnych, jak i osobistych. Niestety, to nieprawda. Pracownicy giną w niezabezpieczonych wykopach, spadają z uszkodzonych rusztowań, z dachów, są przygniatani przez materiały budowlane, bywają uderzeni przez narzędzia i maszyny, miewają zgniecione lub ucięte kończyny. Tak było w wypadku Rafała, który pracował w skupie makulatury. W wyniku trudnych warunków atmosferycznych i zaniedbań pracodawczych przygniotły go bele makulatury. Zdarzenie okazało się na tyle nieszczęśliwe, że od tej pory młody człowiek porusza się na wózku inwalidzkim, ma problemy ze znalezieniem nowej pracy i z powrotem do normalnego życia.
Generalnie szacuje się, że upadki z wysokości stanowią, obok wypadków komunikacyjnych, najczęstszą przyczynę obrażeń kręgosłupa i rdzenia kręgowego. Aż 30 proc. poszkodowanych w następstwie upadków ma takie obrażenia. Dotyczy to głównie mężczyzn, w wieku między 30 a 49 rokiem życia. Takie upadki powodują najczęściej urazy wielonarządowe, zatem poza kręgosłupem obrażeniu ulegają także kończyny, głowa i szyja, klatka piersiowa i brzuch.
 Zawsze kiedy siedzę za kierownicą samochodu staram się nie jeździć zbyt szybko. Ale nie dlatego, że mogłabym zapłacić mandat i otrzymać punkty karne – robię to dlatego, że nigdy nie chciałabym nikogo potrącić na drodze. Życie ze świadomością, że z mojego powodu ktoś stał się kaleką lub nie żyje jest wystarczająco przerażające, aby zachowywać się odpowiedzialnie. Pracodawcy powinni myśleć w podobny sposób…

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


 

W najnowszym numerze


 
cennik_reklam
Mediadaten