Telewizja
Pracy i Zdrowia
 
 
 
 
 
 
 
 

Dostęp linowy PDF Drukuj Email
03.01.2011

Dominik Szmajda
Organizacja Techników Dostępu Linowego

Praca na wysokości to nie tylko spacer po drabinie, zrzucanie śniegu czy naprawa rynny na pochyłym dachu kamiennicy… To również specjalistyczne techniki linowe pozwalające na dostęp do dowolnego miejsca pracy praktycznie w każdej płaszczyźnie na dowolnej wysokości.

Pracę na wysokości w sposób fachowy możemy podzielić na dwie części: dostęp budowlany oraz dostęp linowy. Różnica polega na tym, że osoby pracujące w dostępie budowlanym używają odpowiednich środków ochrony indywidualnej (śoi) jedynie do asekuracji. Pracę wykonują najczęściej stojąc na nogach, a odpowiednie systemy zabezpieczeń albo nie pozwalają im na wyjście poza krawędź, albo – w przypadku niekontrolowanego wyjścia za nią – nie pozwalają upaść na ziemię.
Poza krawędzią
W dostępie linowym wyjście poza krawędź jest właśnie głównym założeniem każdego pracownika. Bardzo często zdarza się, że charakter pracy wymaga długotrwałego przebywania w pozycji, w której pracownik nie ma pod nogami nic oprócz pięknych widoków. Do tego typu prac technicy używają specjalistycznego sprzętu oraz dwóch, oddzielnie zakotwiczonych, lin. Sporą różnicę stanowi również szkolenie. W dostępie linowym nie wystarcza jedynie krótki instruktaż stanowiskowy na miejscu pracy.
Gros ludzi (często także inżynierowie, osoby ze świata bhp), widząc osoby np. myjące okna na wysokich budynkach, mówi o nich „alpiniści”. Lekarze, wystawiając zaświadczenia do pracy powyżej 3 m, w skierowaniu wpisują „alpinista przemysłowy”. A osoby z działów technicznych zlecające prace na swoich obiektach wymagają niekiedy, by taki termin pojawiał się na certyfikatach szkoleń i zaświadczeniach lekarskich.
Prawdą jest, że czasy, kiedy himalaiści, alpiniści czy speleolodzy jako jedyni wykonywali pracę w ten właśnie sposób przeszły do historii. Z czasem rynek pracy w przemyśle oraz przepisy bardzo się zmieniły, a wielu pracowników zaczęło traktować ten sposób poruszania się w pracy jako podstawowe zajęcie, nie mające nic wspólnego ze środowiskiem górskim. Techniki pracy ewoluowały również do tego stopnia, że czasem to właśnie ci, którzy traktują ją jako dodatek, mają problemy z pojęciem pewnych zasad, jakimi kierują się profesjonalni technicy dostępu linowego, co czasem powoduje liczne nieporozumienia w pracy.
Stare przyzwyczajenia
Dlaczego tak jest? Przez ponad dwadzieścia lat od przełomu politycznego w Polsce wiele osób zdążyło założyć własne firmy, pozostając jednak przy starych przyzwyczajeniach. Dlatego często wykorzystują sprzęt niedostosowany do pracy w przemyśle, przeniesiony z gór i z jaskiń. Dawniej powodem tego był brak jakichkolwiek zasad egzekwowania i przestrzegania norm, odpowiednich szkoleń, a często nawet badań. Większość zleceniodawców zakładała, że skoro ma przed sobą osobę na tyle odważną, by w ogóle wejść na taką wysokość, musi być to ktoś wyjątkowy z ponad przeciętnymi zdolnościami i zdrowiem. Zaświadczenie o przynależności do klubu wysokogórskiego często było wystarczającym świadectwem. Takie przekonanie powszechnie istniało jeszcze do początków tego dziesięciolecia, chociaż zdarza się, że z powodu braku wiedzy osób zlecających i przede wszystkim kontrolujących istnieje do dziś.
Na początku tego wieku w Polsce zaczął rozprzestrzeniać się międzynarodowy system Irata (Industrial Rope Access Trade Associacion), przede wszystkim za sprawą osób, które wyjeżdżały poza granice kraju, pracując w różnych zakątkach globu. To właśnie od tej organizacji pochodzi nazwa „dostęp linowy” – rope access. W Krakowie powstał nawet akredytowany ośrodek. Jednak koszty, jakie należało ponieść za szkolenie były zbyt wysokie i wiele osób nie decydowało się na zmianę starego systemu pracy. Idąc śladami kolegów z Niemiec, USA, Australii, Nowej Zelandii, RPA, Hiszpanii czy innych, w Polsce od prawie dwóch lat działa Organizacja Techników Dostępu Linowego.
Technik dostępu linowego
Polski system oparty został na międzynarodowych zasadach pracy, zapożyczonych właśnie z systemu Irata. Różnica jest jedynie taka, że – poza o wiele mniejszą ceną – instruktorzy OTDL (większość posiada uprawnienia również instruktorów Irata) na swoich szkoleniach wykładają zasady i przepisy prawa, jakie obowiązują w naszym kraju. Dzięki temu kursanci, poza swoimi podstawowymi obowiązkami, o których wspomnę później, potrafią stworzyć wymaganą prawnie ocenę ryzyka oraz sprawnie brać udział przy tworzeniu planu BIOZ. Należy zaznaczyć, że organizacja OTDL nie jest jedyną instytucją szkolącą w naszym kraju, ale jako pierwsza usystematyzowała swoje wytyczne i poprzez współpracę z takimi instytucjami, jak PIP czy OSPSBHP daje nadzieję, że na place budowy zaczną trafiać świetnie wyszkoleni technicy, dla których przestrzeganie zasad bhp jest podstawą. Na uwagę zasługuje fakt, że osoby pracujące według przyjętych międzynarodowych wytycznych otrzymują po szkoleniu tytuł – w zależności od poziomu szkolenia – technika, specjalisty bądź instruktora dostępu linowego. Przyjmuje się ogólny termin – „technik dostępu linowego”.
Pojawienie się nowych zasad pracy podzieliło środowisko na zwolenników i przeciwników. Jednak z czasem przeciwnicy (osoby często praktykujące techniki sportowe, wykorzystujące sprzęt bez jakichkolwiek norm) przyjmują nowe zasady pod groźbą niewpuszczenia ich na teren zakładu pracy bez spełnienia określonych warunków. A żaden szanujący się behapowiec nie dopuści pracownika bez adekwatnego kompletu śoi.
Dostęp linowy to przede wszystkim wykonywanie czynności zawodowych przy użyciu technik linowych. Nie jest to konkretny zawód, ale sposób pracy. Łatwo przedstawić go na przykładzie najpowszechniej rozpoznawanego zajęcia, czyli mycia okien w dużych biurowcach.
Od A do Z
Każdy technik dostępu linowego najczęściej rozpoczyna swoją pracę od założenia na siebie odpowiedniego kompletu śoi (szerszy opis pojawi się w oddzielnym artykule). Podstawowym elementem jest uprząż/szelki bezpieczeństwa, które w odróżnieniu od przeciętnych szelek stosowanych np. na dachach posiadają „centralny punkt wpięcia” i najczęściej „boczne punkty wpięcia”. Oczywiście posiadają też górny punkt wpięcia, zwany „asekuracyjnym”, oznaczony literką A. To właśnie w ten punkt zostaje wpięty odpowiednio przyrząd asekuracyjny, który technik ma zawsze ze sobą. Punkt centralny zostaje wykorzystany jako roboczy i to właśnie do niego wpinane jest odpowiednie urządzenie zjazdowe, na którym porusza się pracownik, ale również elementy pomocnicze, jak dodatkowe lonże czy ławeczka (siedzisko zwiększające komfort pracy). Po założeniu uprzęży wraz z odpowiednim wyposażeniem oraz specjalnym kaskiem, technik rozpoczyna kotwiczyć liny, (czyli podczepia w bezpieczny sposób, najczęściej o istniejące elementy konstrukcji), za pomocą odpowiednich taśm i łączników spełniających określone normy, dodatkowo wykorzystując odpowiednie węzły. Stanowisko pracy zawsze składa się z dwóch oddzielnie zakotwiczonych lin. Jedna z nich zostaje liną roboczą, na której pracownik się porusza za pomocą specjalnego urządzenia zjazdowego, druga zaś jest liną asekuracyjną i jest tylko na wypadek uszkodzenia bądź zerwania liny głównej, zwanej również roboczą. Mimo że rozróżniamy, która z lin jest „asekuracją”, a która liną „główną”, każda z nich jest identyczna i obie muszą być zamontowane w taki sam sposób, aby można było korzystać z każdej z nich niezależnie i wykorzystywać zarówno jako główną, jak i asekuracyjną. Ma to ogromne znaczenie w przypadku ratownictwa (ten rozdział również zostanie omówiony szerzej przy okazji odrębnego artykułu). Po założeniu lin, dostosowaniu długości i sposobu korzystania z nich w zależności od warunków pracy, technik przygotowuje swoje narzędzia pracy – w tym przypadku są to środki myjące oraz narzędzia do zmywania. Zostają one specjalnie podczepione zarówno pod uprząż, linę, jak i pomocniczą ławeczkę. Nie ma tu konkretnego rozwiązania i wszystko zależy od inwencji twórczej pracownika. Po takim przygotowaniu pracownik zakłada na linę urządzenie asekuracyjne, stając się tym samym osobą w pełni zabezpieczoną i mającą pełne prawo balansowania na krawędzi dachu. Następnie zostaje podłączony pod linę główną przyrząd zjazdowy, a technik ciężarem swojego ciała obciąża linę. Tak przygotowany może rozpocząć zjazd do miejsca pracy. Ponadto w celu poruszania się na linie do góry, zmiany miejsca pracy na dodatkowy komplet lin oraz wykonania wielu innych manewrów, stosuje się dodatkowo urządzenia zaciskowe ułatwiające w dużym stopniu komfort wykonywanych czynności. Należy pamiętać, że ten charakter pracy jest przede wszystkim fizyczny, dlatego ergonomia i technika poruszania się z kilkunastokilogramowym obciążeniem ma ogromne znaczenie, a każdy sposób ułatwienia pracy jest na wagę złota (techniki pracy zostaną również szerzej opisane w oddzielnym artykule). Jest to podstawowy sposób dostępu do miejsca pracy wykorzystywany przez techników na całym świecie, zgodny z obowiązującymi normami i zasadami bezpieczeństwa.
Ratownictwo wysokościowe
Przez chwilę skupmy się na terminie „ratownictwo”, bardzo obszernym temacie na oddzielny artykuł, warto tu zwrócić uwagę na bardzo duże znaczenie ratownictwa i wiedzę, z jaką musi zmierzyć się każdy z techników dostępu linowego, ponieważ już na podstawowym poziomie technicy uczeni są zasad ratowania. Wynika to z prostych przyczyn, jakie warunkuje miejsce pracy. Powszechnie za specjalistów w dziedzinie ratownictwa wysokościowego uważa się: wyspecjalizowane jednostki straży pożarnej, GOPR, PZA i innych. Są oczywiście świetnymi specjalistami, jednak – czy na pewno jakakolwiek z tych instytucji jest w stanie lepiej uratować pracownika, który nagle osłabł lub utknął ranny na dużej wysokości i wymaga natychmiastowej opieki? Oczywiście tak, pod warunkiem że taki ratownik będzie blisko osoby poszkodowanej. Powstają więc dwa podstawowe problemy: znajomość miejsca wypadku oraz czas dotarcia do poszkodowanego, gdzie czasem liczą się sekundy. Jeżeli zdarzenie ma miejsce w centrum miasta i akurat wyspecjalizowana jednostka z odpowiednią załogą jest w pobliżu, istnieją duże szanse, że poszkodowany zostanie sprowadzony błyskawicznie na ziemię i uniknie powikłań. Niestety, bardzo często ten sposób pracy wykorzystywany jest na kominach, odludnych terenach zagospodarowanych przez elektrownie wiatrowe, stacje GSM, wieżowce na obrzeżach miast, kotły, silosy odległych fabryk. Rzeczywistość wygląda tak, że aby sprawnie i szybko sprowadzić poszkodowanego w bezpieczne miejsce, do którego będzie mogło dotrzeć pogotowie ratunkowe, ratownik musi być blisko, znać świetnie otoczenie i być przygotowany do przeprowadzenia odpowiedniej akcji, czyli posiadać odpowiedni sprzęt i wiedzę. Dlatego też każdy technik musi dysponować umiejętnością ewakuowania kolegi z miejsca wypadku za pomocą swoich urządzeń, a osoba nadzorująca, czyli specjalista, musi znać techniki poruszania się z poszkodowanym – włącznie z omijaniem przeszkód. Jest to kolejny aspekt, która odróżnia profesjonalnych pracowników stosujących techniki dostępu linowego od osób pracujących na sportowym sprzęcie, który podczas testów wypada o wiele gorzej, a niekiedy nie daje żadnych szans na przeprowadzenie sprawnej akcji ratowniczej. Ze względu na fakt, że technicy zostawieni są często sami sobie, ich wiedza musi być ustawicznie poszerzana, dzięki czemu wielu koordynatorów może spać spokojnie, a wielu przedsiębiorców nie musi zatrudniać dodatkowo ratowników, co pozwala zaoszczędzić.
Polacy w Dubaju
Dostęp linowy powstał ponad dwadzieścia lat temu, dzięki kilku firmom obsługującym jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc pracy, jakim są platformy wiertnicze. I działa z powodzeniem, rozprzestrzeniając się na całym świecie. Obecnie pierwsi polscy instruktorzy zaczynają szkolić między innymi w Dubaju, czyli w miejscu, gdzie stoją jedne z najwyższych budowli na świecie. Przedsiębiorcy i specjaliści od bezpieczeństwa pracy szybko zrozumieli, że jedynie usystematyzowanie i stosowanie się do wygórowanych procedur zwiększa komfort i bezpieczeństwo, a dzięki temu ułatwia i w efekcie przyśpiesza pracę.


Artykuł jest pierwszym z serii, jaki ukaże się na łamach miesięcznika „Praca i Zdrowie” i ma na celu przybliżyć zasady pracy z dostępem linowym oraz pokazać często pojawiające się nieprawidłowości.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


 

W najnowszym numerze


 
cennik_reklam
Mediadaten