|
Olga Dyżakowska prezeska fundacji „wbrew absurdom”, działaczka organizacji pozarządowych Konserwanty, trucizny, pestycydy, hormony, środki antybakteryjne i całe mnóstwo innych związków chemicznych to substancje, które systematycznie i skutecznie niszczą organizm każdego z nas. Z jednej strony - dla samego siebie i najbliższych – możemy na co dzień dokonywać przemyślanych i mądrych wyborów konsumenckich, z drugiej jednak – tak naprawdę często każdy z nas w swoich poczynaniach zawodowych bierze aktywny udział w truciu innych. Chodzi w zasadzie o nas wszystkich – dystrybutorów, sprzedawców, doradców, producentów, projektantów, rolników…
To nieco zaskakujące, ale w Polsce mamy jeden z najwyższych wskaźników chęci zmiany zachowań konsumenckich z powodów etycznych. Aż 80 proc. z nas woli kupować produkty firm zaangażowanych w działalność ekologiczną i co piąty z rodaków jest skłonny więcej za nie zapłacić. Następuje rozkwit sklepów ze zdrową żywnością, środkami czystości, nietoksycznymi sprzętami AGD i meblami, z odzieżą wykonaną z naturalnych włókien. To dobry kierunek - dla nas, dla najbliższych, dla obecnych i przyszłych pokoleń. Świat stał się globalną wioską, użycie toksycznych półproduktów w Chinach oddziałuje na niemal każdego z nas w Europie. Tysiące naszych drobnych decyzji konsumenckich wzmacnia nieetyczne polityki państw lub wymusza ich zmianę. A co możemy zrobić na własnym podwórku? Czego nie kupować, nie dystrybuować, nie produkować… Żywność Zupy w proszku, jedzenie gotowe do odgrzania w mikrofalówce, ryż w plastikowych torebkach do gotowania, wędliny z mięsa oddzielonego mechanicznie (czytaj: kości, ścięgna i chrząstki) nafaszerowane soją, masło i sery z zawartością tanich, niezdrowych tłuszczów, sok owocowy z cukru, wody i chemicznych zapachów identycznych z naturalnymi i tysiące innych produktów to nasze codzienne menu. To niewiarygodne jak szkodliwe może być nasze jedzenie. Co próbuje nam wmówić dobrze wyedukowany marketing? Jak odnaleźć się w tym gąszczu informacji, promocji, pseudo nowości? Pierwsza zasada, jaką dobrze jest się kierować przy zakupie żywności jest prosta – należy unikać super niskich cen, bo najczęściej oznaczają one wyjątkowo złą jakość. Kolejne zasady są już dużo trudniejsze i sprowadzają się przede wszystkim do umiejętnego i wnikliwego czytania składu danego produktu lub unikania takich, w których producent nie podaje składu określonego towaru. Czujnie należy też podchodzić do informacji w stylu „mleko nie zawiera szkodliwych konserwantów” – żadne ich nie zawiera lub „pasztet z bażanta”, w którym głównym składnikiem jest mięso wieprzowe, mleko, jaja, sól, a bażant właściwy to czasem tylko kilka procent. Są i tacy producenci, którzy na butelce z wodą piszą: „ pozbawiona zanieczyszczeń chemicznych i mikroorganizmów szkodliwych dla zdrowia”. Są i tacy, którzy podają, że zupa instant nie zawiera konserwantów – w sumie po co miałaby je zawierać skoro jest sucha? Podobnie jest z podawaniem informacji na wszelkich produktach roślinnych „nie zawiera cholesterolu”, co zasadniczo nie jest niczym odkrywczym, bowiem tylko produkty odzwierzęce zawierają cholesterol. Powinno nas zaniepokoić także, jeśli kupujemy jogurt, a w jego składzie czytamy: mleko pasteryzowane, wsad owocowy, cukier, skrobia kukurydziana modyfikowana, zagęstniki (guma guar, pektyny), regulatory kwasowości, aromaty, barwniki naturalne, koncentraty roślinne, żelatyna itp. Pozostaje tylko zadać sobie pytanie, na ile taki produkt jest jeszcze prawdziwym, zdrowym jogurtem. Podobnie jest z żółtym serem z olejem palmowym, zagęstnikami, białkiem sojowym, regulatorami kwasowości, sztucznymi aromatami, a nawet z azotem do spulchniania i barwnikami lub serkami dla dzieci pełnymi cukru i benzoesanu sodowego, bądź z serem wędzonym, jedynie zanurzonym w chemicznym aromacie wędzarniczym. To samo ma miejsce z wszelkimi innymi produktami – przyprawami, miodem, dżemami, sokami, płatkami śniadaniowymi rybami, olejami, kaszami, ryżami, ziemniakami, masłem i tysiącem innych produktów. Kosmetyki i środki czystości Dobrze jest unikać produktów o intensywnym syntetycznym zapachu, które w swym składzie zawierają enigmatyczne składniki jak „aromat” lub są „perfumowane”. Nie korzystać z elektrycznych odświeżaczy powietrza, ponieważ wiele z nich zawiera szkodliwe ftalany. Zrezygnować z zasłonek prysznicowych z PCV. Niebezpieczne są także kremy z filtrami chroniącymi przed promieniowaniem, ponieważ często zawierają nanocynk. Podobnie jest z mydłami antybakteryjnymi zawierającymi triklosan, proszkami z chlorem i wybielaczami z amoniakiem. Niewątpliwie natomiast bezpiecznie jest korzystać i wspierać kosmetyki BIO, których producenci używają składników naturalnych, biodegradowalnych, unikają parabenów, barwników syntetycznych i soli aluminium oraz wspierają bioróżnorodność i lokalne rolnictwo. Wśród środków czystości warto zwrócić uwagę, czy produkty te są wolne od rozjaśniaczy optycznych, substancji wypełniających, sztucznych barwników, środków konserwujących, substancji ropopochodnych, metali ciężkich, chloru, fosforanów, genetycznie modyfikowanych składników itp. Zawsze warto się upewnić, czy dany produkt nie był testowany na zwierzętach. Ubrania Niewątpliwie najzdrowsze są wyroby z ekologicznych materiałów, takich jak len, bawełna, wełna, soja, konopia, juta, sizal, ramia i jedwab. Ideałem by było, gdyby np. taka bawełna była uprawiana na ziemi wolnej od pestycydów, herbicydów i chemikaliów. Taka odzież może być np. dodatkowo produkowana przy użyciu energii pochodzącej z turbin wiatrowych i energii słonecznej. Dobrze jest, jeśli nadruki na ubraniach są wykonywane jedynie przy użyciu ekologicznych barwników/farb. Nie bez znaczenia jest fakt, czy dana firma angażuje się w politykę Uczciwej Praktyki Handlowej, gwarantującej rolnikom i pracownikom firm odzieżowych godne i sprawiedliwe warunki pracy. Meble Jedną z podstawowych zasad, którymi powinniśmy się kierować przy kupnie lub produkcji mebli jest konieczność unikania PBDE (polibromowane difenyloetery). Ta substancja chemiczna - zmniejszająca palność - zyskała dużą popularność i zastosowanie przy produkcji materiałów budowlanych, elektroniki, mebli, pojazdów silnikowych, samolotów, tworzyw sztucznych, pianek poliuretanowych i tekstyliów. Niestety, PBDE ma negatywny wpływ na układ nerwowy i hormonalny, zwłaszcza u małych dzieci. Pianka poliuretanowa nadal jest składnikiem tapicerowanych mebli, zaś poliester i formaldehyd to wciąż składniki materacy, poduszek , kołder i bielizny pościelowej. Drewno dodatkowo jest niejednokrotnie konserwowane kreozotem, który ma działanie rakotwórcze. Na szczęście producenci mebli (zwłaszcza ci najwięksi) nie dość, że nie korzystają z PBDE, to jeszcze starają się wprowadzać do swoich koncernów politykę odpowiedzialnego pozyskiwania drewna, która z jednej strony – wymusza wykorzystanie każdego metra sześciennego drewna, z drugiej zaś – nakazuje zalesianie większych powierzchniowo terenów niż te, z których pozyskano drewno. Pojemniki Każde plastikowe opakowanie posiada określony symbol recyclingu. Relatywnie bezpieczne są: 1 PETE, 2 HDPE, 4 LDPE i 5 PP, reszty najlepiej unikać. Niestety, zarówno żywność, jak i kosmetyki są pakowane w szkodliwe dla naszego zdrowia plastiki. Chodzi tu m.in. o: 3 V, 6 PS, 7 PC i inne poliwęglany i żywice. Wymienione związki są powiązane z czynnikami rakotwórczymi (uznaje się je za jedną z przyczyn nowotworów piersi i prostaty) i zaburzającymi działanie hormonów (powodując przedwczesne pokwitanie, otyłość, częste poronienia, obniżenie liczby plemników), polistyreny mogą wydzielać styren, toksynę atakującą mózg i układ nerwowy, a tym samym mają negatywny wpływ na czerwone krwinki, wątrobę, nerki i żołądek. Niestety, z tych szkodliwych plastików są produkowane butelki na olej, wodę, szampony, detergenty, płyny do płukania ust, jednorazowe kubki, miski, talerze, sztućce, pojemniki próżniowe oraz na jogurty, serki, jajka, a także nakrętki, rurki do picia, buteleczki na lekarstwa, opakowania na płyty CD, osłony na sprzęt AGD, materiały izolacyjne, torby do pieczenia w piekarniku i wiele innych pojemników i opakowań. W domu Okazuje się, że nie wszystkie cuda techniki są dla nas zdrowe. Nowoczesne pralki z super efektywnym systemem wykorzystującym nanosrebro są wyjątkowo szkodliwe dla środowiska naturalnego. Podobna sytuacja ma miejsce z użyciem patelni teflonowych. Zły wpływ na nasze zdrowie mają także urządzenia elektroniczne ukryte w osłonach polistyrenowych oraz artykuły optyczne wykonane z poliwęglanów. W płytach pilśniowych, wiórowych i sklejce nadal są formaldehydy, z niektórych materiałów budowlanych wciąż wydobywa się azbest i radon. Do tapet i farb dodawane są środki grzybobójcze i owadobójcze, sporadycznie także ołów. Podobne przykłady można mnożyć tysiące, jednak nie o to chodzi. Najważniejsza jest nasza odpowiedzialność przy zakupie, produkcji czy dystrybucji poszczególnych produktów i towarów. Musimy mieć świadomość, że zaoszczędzenie na jakichś składnikach jogurtu, szynki, szamponu czy pojemnika na farbę to tak naprawdę strzał we własne kolano, w zdrowie naszych dzieci, sąsiadów, przyjaciół. Każdy z nas powinien móc z czystym sumieniem iść spać, ze świadomością, że komuś pomógł, sprzedał lub wyprodukował rzecz/produkt zdrowy i ekologiczny, nie zaś z zadowoleniem, że zaoszczędził kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych, zastępując bezpieczne opakowanie toksycznym odpowiednikiem. Artykuł jest kontynuacją tekstu „Powolne zabijanie” z wydania marcowego Korzystałam z książek: „Gumowa kaczka”, „Czy wiesz, co jesz?” oraz „Przyjazny dom” |