Telewizja
Pracy i Zdrowia
 
 
 
 
 
 
 
 

Musimy walczyć o swoje! PDF Drukuj Email
06.11.2007

Rozmowa z Ygą Kostrzewą ze Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek Lambda Warszawa  

Według badań „Out in office?!”, przeprowadzonych przez instytut psychologii Uniwersytetu w Kolonii, ¾ homoseksualistów w Niemczech twierdzi, że odczuło przejawy dyskryminacji w miejscu pracy...

...co dziesiąty ankietowany stał się ofiarą mobbingu lub przemocy. Inspekcja pracy w Polsce nie dysponuje danymi na ten temat, jedynie ogólnymi danymi dotyczącymi dyskryminacji. Nie uwierzę, że w Niemczech problem jest, a w Polsce go nie ma...

Jestem szczerze zadziwiona tak wysokimi liczbami. Nie wiem, czy mogę to powiedzieć, ale może wynika to z jakiegoś przewrażliwienia osób homoseksualnych w Niemczech, gdzie sytuacja prawna i społeczna jest nieporównywalnie lepsza od tej w Polsce. Według przygotowanego wspólnie z Kampanią Przeciw Homofobii raportu wynika, że procent przejawów dyskryminacji w miejscu pracy w Polsce wynosi 10,3.

Choć należy pamiętać, że raport powstał w oparciu o tylko tysiąc ankiet. Ankietowani pochodzą głównie z dużych miast, ponieważ w Polsce bardzo trudno dotrzeć do osób homoseksualnych z małych miast i wsi. Ci ludzie nie chcą i boją się ujawnić.
Analiza raportów, ten jest już piąty, z tego roku oraz sprzed trzech lat wskazuje wyraźnie na wzrost przemocy psychicznej i fizycznej. Dzieje się tak dlatego, że o temacie mniejszości seksualnych mówi się coraz więcej, inną przyczyną jest większa liczba coming outów (z ang. to come out of the the klozet, idiom angielski mówiący o o ujawnieniu preferencji bi- lub homoseksualnych). Jeżeli nikt o nas nie wie, w sposób oczywisty nie doznajemy przejawów dyskryminacji, jeżeli jednak zdecydujemy się na ujawnienie naszych preferencji, stajemy się na tę dyskryminację narażeni.
Wracając do statystyk niemieckich, trzeba by dotrzeć do pytań ankietowych. Być może ktoś uznaje dowcip za przejaw dyskryminacji...

 

...a to przecież przejaw dyskryminacji!
Tak, ale waga dowcipu w zestawieniu z przemocą fizyczną jest nieporównywalna! Sądzę, że gdybyśmy porównali 10 proc. najcięższych przejawów dyskryminacji w miejscu pracy w Niemczech i w Polsce, dopiero wtedy byłoby widać różnicę. Tak sądzę, nie jest to wiążąca opinia. Niemcy to kraj funkcjonujący na zupełnie innych podstawach – ekonomicznych, kulturowych i społecznych. W Polsce trudno w ogóle mówić o dyskryminacji w miejscu pracy, bo dużo osób boi się ujawnić. I jeszcze jedno, w Polsce ludzie często nie wiedzą, że są ofiarami dyskryminacji, nie znają prawa. Często też bagatelizują przejawy dyskryminacji albo nigdzie ich nie zgłaszają. Trzeba pamiętać, że prawo antydyskryminacyjne funkcjonuje u nas stosunkowo niedługo.

 

No, tak, ale z badań Towarzystwa Ekonomicznego na rzecz Gejów i Lesbijek wynika, że 58 proc. pracowników homoseksualnych w Polsce „w przynajmniej minimalnym stopniu” ujawnia swą seksualność przed współpracownikami. 58 proc. to dużo. Czy możemy wobec tego mówić o problemie?

 Tak, to dużo. Z naszego raportu wynikają inne dane statystyczne – zdecydowanie więcej osób pozostaje w ukryciu (84,6 proc.). Badania TEGL opierają się wyłącznie na ankietach internetowych, nasze docierały także do osób prywatnych, klubów itd. Uważam, że zdecydowana większość nie ujawnia się w miejscu pracy, a jeżeli tak, to tylko najbliższemu koledze/koleżance. Pozostanie w ukryciu podyktowane jest strachem. Strachem przed niewiadomym, nie przed czymś realnym. Ja sama się bałam, ale nie znam nikogo, kto żałowałby coming outu. Sądzę, że już sama konieczność ukrywania jest przejawem dyskryminacji. To nie bierze się znikąd – uwarunkowane jest np. nieprzychylną atmosferą w miejscu pracy.

 

Jak wiele osób zgłasza się do LAMBDY z prośbą o pomoc, skarżąc się na złe traktowanie w miejscu pracy?
Niewiele, bardzo mało. Wciąż zbyt mało osób wie o funkcjonowaniu LAMBDY, jaką mamy ofertę. Mamy niewielkie możliwości, właściwie jednego prawnika, który pomaga w takich sytuacjach. Dyżuruje przy telefonie zaufania i rozwiązuje kwestie podstawowe, choćby takie, jak skierowanie do właściwej osoby.

 

Do kogo więc może zgłosić się osoba dyskryminowana?

Może zgłosić się do nas. Nikogo nie odprawimy z kwitkiem, chętnie wskażemy do kogo konkretnie należy się zgłosić. Warto pamiętać także o Rzeczniku Praw Obywatelskich.Pamiętajmy przy tym o bardzo niskiej świadomości prawnej osób w Polsce.  

 

Co może poprawić tę sytuację?

 Edukacja i czas. Na edukację w Polsce w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji, uczenia tolerancji i różnorodności jednak nie ma teraz szans. Dobrym rozwiązaniem byłyby kampanie... 

 

...które jednak kosztują. Jesteśmy więc w martwym punkcie?

Boję się, że tak. Problem jest, tylko nierozwiązany.

 

Kodeks pracy to chyba jedyny dziś w Polsce akt prawny zakazujący dyskryminacji w miejscu pracy...
...całe szczęście, że w ogóle jest! Zacznijmy jednak od tego, że prawo antydyskryminacyjne obowiązuje dziś w Polsce tylko dlatego, że jesteśmy w UE. Wcześniej nie było takiego zapisu. Więcej, Kodeks pracy jest dziś w Polsce jedynym aktem prawnym, w którym mowa jest o orientacji seksualnej. W żadnych innych przepisach nie funkcjonuje takie pojęcie. W prawie jest więc jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Do niedawna funkcjonował urząd Pełnomocnika ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. Dziś już go nie ma, choć jest to niezgodne z wymogami Unii. Taki urząd to duża siła. Poznałam kiedyś osobę odpowiedzialną w Szwecji za Urząd ds. Dyskryminacji ze względu na Orientację Seksualną. Ona zajmuje się tylko tym problemem, co więcej – pomaga także przeciwdziałać dyskryminacji w zakładach pracy osób heteroseksualnych, transseksualnych i transgenderowych.

 

Podsumowując, z danych udokumentowanych wychodzi, że problemu nie ma.
Jest, tyle tylko, że jest ukryty, a przez media marginalizowany. Nawet RPO apeluje o zgłaszanie przypadków dyskryminacji i choć takich zgłoszeń nie ma wiele, to jednak Rzecznik podjął działania w sprawie wypowiedzi Romana Giertycha i Mirosława Orzechowskiego z Ministerstwa Edukacji. Zasadniczą kwestią jest to, że osoba, która zdecydowałaby się na działanie, musi być przynajmniej w pierwszej fazie coming outu, bo ze zgłoszeniem skargi wiąże się ujawnienie danych personalnych. Skarga anonimowa nie jest rozpatrywana. I druga rzecz – taka osoba musi być świadoma tego, do kogo może się zwrócić, musi wiedzieć jak napisać pismo.  

 

Spotkała Pani ludzi, których w miejscu pracy dotknęła dyskryminacja?

Oczywiście, najbliższy przykład – moja dziewczyna, która pracowała jako pedagog szkolny. Nie przedłużono jej umowy o pracę. Pracujący w tej szkole ksiądz stwierdził, że osoba będąca „jawną lesbijką” nie może być pedagogiem. Oczywiście nikt nie podał tego jako przyczyny nieprzedłużenia umowy, ale po pewnym czasie prawdziwa przyczyna wyszła na jaw. To zresztą w Polsce nic nadzwyczajnego – co innego się mówi, co innego znajduje się w dokumentacji. Jeżeli taka obłuda cechuje ludzi w życiu osobistym, to przenoszą ją na pole zawodowe niejako automatycznie, stąd brak poszanowania przepisów. Weźmy pod uwagę także to, że wielu pracodawców i współpracowników to ludzie funkcjonujący przez lata w systemie komunistycznym, gdzie problem był całkowicie marginalizowany i uznawany za przejaw zboczenia.

 

Namawiałaby Pani osoby dyskryminowane do kierowania spraw do sądów pracy. Czy może presja w Polsce jest zbyt duża?
Presja jest duża, ale jeśli nic nie będziemy robić, to nic się nie zmieni. Jeszcze 20 lat temu w Finlandii ludzie byli za homoseksualizm zwalniani z pracy. Ale chciało im się reagować, powiedzieli głośne „nie” i wywalczyli normalne prawa. Im więcej będziemy mówić, tym sytuacja będzie lepsza. Musimy walczyć o swoje!

 

Pokusiłaby się Pani o prognozę sytuacji osób homoseksualnych w miejscu pracy w Polsce?

Nie. Pokusiliśmy się o prognozy przy akcesji Polski do UE. Miało być dużo lepiej, a dużo lepiej nie jest – homofobia się nasiliła. Polska nie chce dziś podpisać Karty Praw Podstawowych... Jeżeli władze w Polsce się zmienią, jest szansa na lepsze jutro. Jedno jest pewne – im bliżej będziemy UE, tym będzie lepiej. Tam szanuje się ludzi. Pamiętajmy przy tym, że o prawach mniejszości decyduje większość. Musimy więc dać się poznać, nie siedzieć cicho i udawać, że nas nie ma.

Dziękuję za rozmowę
Bartosz Reszczyk   

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


 

W najnowszym numerze


 
cennik_reklam
Mediadaten