|

dr Marcin Florkowski psycholog, diagnosta-terapeuta w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Przebieg pierwszych dni w nowej pracy jest ważny, ponieważ może zadecydować o tym, jak człowiek będzie myśleć o współpracownikach, jak będzie się później w pracy czuł. W nowych sytuacjach uruchamiają się bowiem nietypowe mechanizmy psychologiczne.
Większość ludzi dobrze pamięta pierwsze dni w nowej pracy, podobnie jak pamięta się pierwszą randkę, pierwszy seks, czy ślub – zdarzenia te budzą wiele emocji. W nowych sytuacjach umysł funkcjonuje nietypowo – spostrzega i koduje informacje inaczej niż w sytuacjach znanych i powszechnych.
Wystarczy rzut oka Jedno z najciekawszych zjawisk, to tak zwany błąd pierwszego rzutu oka. Polega on na tym, że gdy człowiek spotyka nowych ludzi, stara się jak najszybciej zrozumieć, z kim ma do czynienia: czy spotkani ludzie będą sympatyczni, czy podstępni? Można im zaufać, czy lepiej mieć się na baczności? Szef jest przyjazny czy wrogi? To ważne pytania, więc odpowiedzi na nie padają bardzo szybko. Nawet jeśli ogląda się obcą osobę tylko na zdjęciu, to w umyśle tworzy się o niej wyobrażenie. Badania pokazują na przykład, że gdy pracodawca patrzy na kandydata do pracy, to pierwsze wyobrażenie o nim tworzy sobie już po dziesięciu sekundach! Wystarcza mu „rzut oka” aby „wiedzieć”, z kim ma do czynienia. Owe pierwsze wrażenie oparte jest przede wszystkim o wygląd i sposób zachowania, na dalszym planie jest to, co kandydat mówi i jakie ma kompetencje. Dzięki pierwszym spojrzeniom dowiadujemy się”, czy ta osoba jest miła, inteligentna, nieśmiała, kulturalna itp. Takie oceny umysł wytwarza błyskawicznie, niezależnie od świadomości i mają one znaczenie dla późniejszych relacji.
Na przykład jeśli niedawno zatrudniony pan Jurek po raz pierwszy rozmawia w pracy z panią Mariolą, to szybko zdecyduje, czy jest ona sympatyczna, czy nie. Jeśli Mariola zrobi na nim dobre pierwsze wrażenie, to Jurek będzie rozmawiać z nią uśmiechając się, będzie spoglądać na nią życzliwie i okaże Marioli sympatię. Widząc te zachowania, Mariola też odpowie przyjaźnie, będzie bardziej rozluźniona i milsza. Pan Jurek dojdzie więc do wniosku, że jego pierwsze wrażenie było trafne – Mariola faktyczne jest miła. W rzeczywistości jednak działa tu tak zwane samospełniające się proroctwo – Jurek nieświadomie zachowuje się tak, aby potwierdzić swoje oczekiwania co do Marioli. Gdyby pani Mariola miała akurat zły dzień, na przykład dlatego, że poróżniła się z szefem, to pierwsze wrażenie, jakie Jurek będzie miał na jej temat będzie niekorzystne. Jurek zacznie więc zachowywać się z rezerwą – na przykład zachowa większy dystans, będzie uważał na słowa i szybciej zakończy rozmowę. Widząc takie zachowania, Mariola pomyśli, że Jurek jest zdystansowany, chłodny, nieprzyjazny i lepiej na niego uważać. Będzie się też zachowywać z rezerwą wobec Jurka. To znowu potwierdzi pierwsze wrażenie, jakie Jurek odniósł na jej temat.
Błąd pierwszego rzutu oka ma dalej idące konsekwencje. Otóż odkryto, że nawet jeśli Mariola w przyszłości będzie zachowywać się niezgodnie z pierwszym wrażeniem, jakie wyrobił sobie na jej temat Jurek, to on i tak będzie wierzył pierwszemu rzutowi oka. Nowe zachowania Marioli uzna za jednorazowe, przypadkowe lub nietypowe dla niej, a także szybko o nich zapomni. Ostatecznie pierwsze wrażenie trwa o wiele dłużej niż powinno. Dobrze obrazuje to fakt, że niektóre dzieci mogą „jechać na opinii” do końca swojej edukacji szkolnej. Jeśli dobry uczeń zostanie przyłapany na wagarach, to nauczyciel pomyśli, że to jednorazowe, przypadkowe zachowanie – „miał gorszy dzień”. Jeśli jednak na wagary pójdzie uczeń o złej opinii, nauczyciel będzie myśleć, że to objaw jego złego charakteru i „typowe zachowanie”.
Łagodni ludzie Błąd pierwszego rzutu oka może mieć dalekosiężne konsekwencje, psychologowie odkryli na szczęście, że znakomita większość ludzi jest skłonna tworzyć na początku raczej dobre wyobrażenie o innych, a nie złe. Zjawisko to nazwano „błędem łagodności”. Gdy w firmie pojawia się nowy pracownik, to inni będą „chcieli” widzieć w nim przede wszystkim zalety, a nie wady. On także będzie łagodnie oceniać swoich nowych współpracowników. Oczywiście niektóre osoby cierpią na „błąd surowości” – starają się zauważyć jak najwięcej wad innych ludzi i bagatelizują ich zalety, na szczęście te osoby są w zdecydowanej mniejszości. Jeszcze inne korzystne zjawisko psychologiczne, uruchamiające się w nowej pracy polega na patrzeniu na nowych pracowników przez pryzmat konieczności współpracy z nimi w przyszłości. Badacze odkryli, że jednym z ważnych czynników wzbudzających sympatię do ludzi jest właśnie współpraca z nimi. Co, którzy współpracują, których osiągnięcia są uzależnione od siebie nawzajem, zaczynają się lubić. Nawet jeśli owa współpraca nie miała jeszcze faktycznie miejsca, nawet jeśli została tylko zasugerowana (np. „będzie pan mieć swoje biurko w pokoju razem z panią Mariolą”), to pod wpływem takiej informacji sympatia zostaje wzbudzona. Nowa osoba i starzy pracownicy patrzą więc na siebie przede wszystkim z pozytywnym nastawieniem, choć jeszcze zupełnie się nie znają.
Porcja obaw Typowym zjawiskiem u nowych pracowników jest lęk i napięcie. Są one tym silniejsze, im gorsze były doświadczenia zawodowe w poprzedniej pracy i im większa niepewność utrzymania się na nowym stanowisku. Ważne jest też, z jakiego powodu nastąpiło przejście do nowej pracy: czy to degradacja, czy nobilitacja oraz czy posiada się umiejętności niezbędne w nowej pracy. Jedną z bardziej stresotwórczych sytuacji w nowej pracy jest niejednoznaczność roli. Jeśli pracownik nie ma pewności, czego się od niego oczekuje lub nie wie, co powinien robić, stres rośnie. Niejednoznaczność roli pojawia się np. wtedy, gdy obowiązki pracownika są słabo zdefiniowane, gdy nie ma jasnych kryteriów oceniania wykonanego zadania oraz gdy nie wiadomo, jak ma wyglądać koordynacja wykonywania zadań z innymi pracownikami. Badania nad brytyjskimi inżynierami pokazały, że tego typu niejednoznaczność roli wiąże się z niezadowoleniem z pracy, przygnębieniem, kłopotami z przełożonymi i współpracownikami. Jeszcze innym czynnikiem lękotwórczym jest konflikt roli. Pojawia się on na przykład wtedy, gdy oczekiwania co do zachowań nowego pracownika są sprzeczne. Takiej sprzeczności doświadczać mogą osoby na kierowniczych stanowiskach, które z jednej strony, starają się być lubiane przez pracowników (co wymaga demokratycznego stylu kierowania), a z drugiej – muszą dbać o wydajność (co zwykle wymaga autokratycznego stylu). Konflikt roli pojawia się także wtedy, gdy wymagania pracy okazują się sprzeczne z systemem wartości nowego pracownika. Dzieje się tak np. wtedy, gdy od pracownika wymaga się sprzedaży towaru uszkodzonego albo niepełnowartościowego. Wielu pracowników z tego powodu odchodzi z pracy, a badania pokazują, że nieuczciwe firmy utracą najuczciwszych i najlepiej wykwalifikowanych pracowników.
Przestraszyć lub polubić Ciekawe są strategie radzenia sobie z niepewnością w nowej sytuacji. Typowe jest np. przywdziewanie różnych masek, po to, aby zrobić na innych odpowiednie wrażenie. Najczęściej jest to autoprezentacja, która ma wzbudzić w sympatię – uśmiechanie się, zgadzanie, przytakiwanie, konformizm. To maska, mająca na celu sprawienie wrażenia osoby uspołecznionej, niekonfliktowej i miłej. Bywa jednak, że przywdziewana maska jest groźna. Człowiek stara się „na dzień dobry” onieśmielić innych, wprowadzić ich w zakłopotanie lub zwyczajnie przestraszyć. Temu służyć ma np. sprawienie wrażenia osoby bardzo surowej i nobliwej („Nie uśmiechaj się, jesteś poważnym biznesmenem”), niezwykle inteligentnej, która może wszystkich „przejrzeć na wylot” albo agresywnej czy złośliwej. Celem takiego zachowania jest zdominowanie innych i zdobycie w ten sposób przewagi. Tę strategię obierają stosunkowo często nowi szefowie lub szefowe („Jak nie będą się ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali”). Występuje ona także u osób, które w głębi duszy myślą, że nie da się ich tak naprawdę lubić – „skoro i tak mnie nikt nie będzie lubił, to przynajmniej będą się mnie bali i wtedy nikt mnie nie zlekceważy”.
Recepta na lęk Lęk w nowej pracy można zmniejszać, tak aby nie uruchomił zbyt wielu niekorzystnych zachowań. Jeśli napięcie bierze się z niejednoznaczności roli, to lekarstwem nań jest informacja! To ogólna zasada: niedostatek danych wzbudza dodatkową porcję lęku. Wiedza uspokaja, ponieważ daje poczucie „kontroli poznawczej” – panowania nad sytuacją i rozumienia jej. Jak zdobyć informacje o tym, co jest wymagane w nowej pracy? Dużo może zrobić tu przełożony. Powinien on nowemu pracownikowi określić standardy pracy i procedury jej wykonania. Czasem robi się to w ten sposób, że nowemu pracownikowi przydzielany jest opiekun, czy tutor, którego zadaniem jest wprowadzenie „nowego” w niuanse pracy, wyjaśnienie wątpliwości i pomoc w zrozumieniu zadań. Jeśli jednak taka przyjazna dusza nie jest przyznawana „z urzędu”, to dobrze jest poszukać jej na własną rękę lub poprosić przełożonego o wskazanie takiej osoby. Innym sposobem na poradzenie sobie z lękiem pierwszych dni w pracy jest bycie aktywnym. Pozostawanie biernym, bezczynność nie pozawala rozładować napięcia.
Wielu ludzi próbuje poradzić sobie z lękiem i stresem, trzymając te emocje w tajemnicy (tak robi ok. 35 proc. ludzi). Zdecydowanie zdrowszym sposobem na zredukowanie napięcia jest rozmowa z zaprzyjaźnioną osobą (niekoniecznie współpracownikiem). Na szczęście obawy, które narastają w początkowym okresie pracy, po jakimś czasie się redukują, nawet jeśli nie podejmuje się żadnych konkretnych działań i to jest pocieszające. |