|
Niezależność, samodzielność, godność - nikomu z nas nie przychodzi do głowy zastanawianie się nad tymi pojęciami przy każdym krawężniku, tablicy ogłoszeń napisanej maleńkimi literkami lub niewyraźnie czytanej zapowiedzi na dworcu PKP.
Nikt z nas nie zastanawia się, jak wiele osób nie może zrozumieć programów telewizyjnych i filmów, bo brak w rogu ekranu lektora znającego język migowy. Nie jesteśmy w stanie też powiedzieć, ile osób nie uczestniczy w wyborach, bo nie ma żadnej szansy, aby na nie dotrzeć. A przecież to łamanie ich praw konstytucyjnych. Niestety do tak popularnego środka transportu, jakim jest pociąg też nadal nie może się dostać większość niepełnoprawnych ruchowo osób. A niskopodłogowy autobus miejski w małych miejscowościach to nadal rzadkość. No, czasem spotkamy osobę niewidomą na przejściu dla pieszych lub bezradnego człowieka na wózku, ale szybko o nich zapominamy. Zdarza się i tak, że na pewnym etapie życia mamy te same wymagania, co osoby z niepełnosprawnością, np. wtedy gdy złamiemy nogę, nasze dziecko wozimy wózkiem lub pomagamy starszej cioci dostać się do lekarza lub sklepu. Generalnie jednak szybko takie doświadczenia puszczamy w niepamięć. A tak naprawdę rzeczywistość dostosowana do potrzeb nas wszystkich powinna być taką samą normą jak plac zabaw dla dzieci na naszym osiedlu lub parking dla mieszkańców okolicznych bloków. Zawsze możemy stwierdzić, ale przecież co ja mogę… I jeśli zastanowimy się nad tym prawdziwie i wszechstronnie, to się okaże, że każdy ma coś do zrobienia. Bo przecież jedni z nas produkują leki, inni drukują książki, nasz znajomy prowadzi sklep, my kręgielnię, sąsiad zajmuje się układaniem chodników, a najbliższy przyjaciel jest programistą. Nasza mama to dyrektorka szkoły, a dziadek pracuje w zajezdni autobusowej. Wszędzie można wprowadzić pewne udogodnienia, aby nasze produkty, usługi, miejsca, gdzie pracujemy były dostępne dla wszystkich. Co często oznacza, że również dla nas samych na pewnym etapie życia.
Bez przeszkód Na szczęście nowe budynki muszą być zbudowane w sposób dostępny dla wszystkich. Niestety tych starych jest kilkakrotnie więcej i często tylko kwestia dobrej woli i zrozumienia właścicieli posesji przyczynia się do ich przeróbek z myślą o osobach z niepełnosprawnością. Czasem zdarza się i tak, że względy techniczne nie pozwalają na takie zmiany, jednak w większości przypadków zawsze można coś zmienić. Z pieniędzy unijnych przebudowywanych jest obecnie wiele dróg i chodników. Unia zawsze w korzystny sposób ocenia inicjatywy, które służą zniesieniu jakiejkolwiek dyskryminacji. Remontując zatem miejski rynek można w taki sposób wykonać krawędzie chodnika, aby ich inna chropowata powierzchnia wyraźnie „ostrzegała” osoby słabo widzące, że zbliżają się do jezdni. Sygnalizatory powinny być zaopatrzone w komunikaty słowne, zaś wszędzie tam, gdzie pojawiają się schody nie do pokonania, należy zainstalować windy, najlepiej z pisanymi również braille'em przyciskami lub odpowiednie schodołazy. Nie zawsze jednak to muszą być duże inwestycje – podjazd do sklepu lub apteki to niewielki wydatek, zaś przestawienie donic z kwiatami lub miejsc parkingowych dla rowerów w inne miejsce to już tylko dobra wola. Na wydziale architektury są prowadzone zajęcia uświadamiające studentom z jakimi problemami na co dzień zmagają się osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich. Student siada na wózku i ma za zadanie dostać się po schodach do określonego budynku, dotrzeć do pobliskiego sklepu, „zmieścić się” w łazience, skorzystać z wysoko umieszczonego okienka pocztowego. To zaskakujące, ale wszyscy zwykle stwierdzają „nie myślałem, że to takie trudne, byłem bezsilny i wściekły…”. W zasadzie każdy z nas może zrobić takie ćwiczenie, zamknąć oczy, założyć stopery do uszu, pożyczyć wózek lub kule. Obejrzeć film w nieznanym języku, przedostać się z za dużym fotelem przez za małe framugi. Równouprawnienie Szacuje się, że w naszym kraju na tysiąc Polaków, co najmniej 143 to osoby z niepełnosprawnością. Zatem średnio to od 14,3 proc. do 16,3 proc. całej populacji. Ze zmianą postaw wobec osób niepełnosprawnych może walczyć każdy z nas. Nie parkować na miejscach dla niepełnosprawnych oraz innym kierowcom zwracać na to uwagę. Nauczyciele w szkole mogą prowadzić odpowiednie zajęcia, zaś pracodawcy np. powiesić plakat związany z równouprawnieniem. Urzędnicy powinni bardziej masowo zacząć uczęszczać na zajęcia uczące języka migowego. Każdy z nas może o osobach z niepełnosprawnością opowiedzieć w odpowiedni sposób własnym dzieciom, skierować na zasadach wolontariatu swoich pracowników do pomocy osobom na wózkach inwalidzkich w czasie organizowanego dla nich spektaklu teatralnego. Prowadząc sklep możemy jego asortyment poszerzyć o przedmioty potrzebne osobom niepełnosprawnym. Księgarnia niech zamówi szkła powiększające, książki pisane braille'em lub nagrane na płyty. Sklep z wyposażeniem łazienek niech zakupi armaturę bezdotykową i odpowiednie poręcze do mocowania przy wannie/brodziku oraz toalecie. W asortymencie do kuchni niech znajdą się specjalnie do tego celu zaprojektowane urządzenia i sztućce. W sklepie ze sprzętem komputerowym warto, aby pojawiły się programy udźwiękowiające, to co pojawia się na monitorze komputera lub oprogramowanie do komunikacji alternatywnej. Spore wyzwanie stoi także przed wszelkimi designerami – projektując np. telefon, który kupi osoba pełnosprawna ze względu na ciekawy wygląd, mogą go jednocześnie dostosować do potrzeb osoby niedowidzącej lub niesprawnej ruchowo. Wszelkie obiekty użyteczności publicznej niech mają chociaż jedną ladę, która jest dużo niżej zamontowana od pozostałych. Duże pole do popisu pozostawia także ciągle przemysł związany z odzieżą dla osób niepełnoprawnych, rzeczy zagraniczne są bardzo drogie, a polskich wciąż jest mało na rynku. I mowa tu nawet o tak banalnych drobiazgach jak płaszcz przeciwdeszczowy lub zarękawki dla osoby poruszającej się na wózku w czasie brzydkiej pogody. Trochę lepiej jest już w branży motoryzacyjnej, tu niepełnosprawni są postrzegani jako dobrzy klienci i coraz więcej salonów samochodowych ma w swojej ofercie auta dostosowane do potrzeb osób z różnymi niepełnosprawnościami.
W pracy Osoba z określoną niepełnosprawnością może być tak samo zdolnym i efektywnym pracownikiem jak każdy inny. Doskonałym przykładem jest Anna Krupa, nauczycielka języka angielskiego w szkole podstawowej w Czerwiennem, która urodziła się bez rąk. Posługując się na co dzień nogami, z taką samą precyzją jak każdy z nas rękoma, swoje obowiązki wykonuje wzorowo, uczniowie bardzo ją lubią, zaś dyrekcja jest zadowolona z wysokiego poziomu nauczania języka obcego. Takich przykładów jest oczywiście tysiące. Podobnie jak inicjatywy dotyczące spółdzielni socjalnych, jak choćby opisywany w ostatnim numerze „Pracy i Zdrowia” pensjonat „U Pana Cogito”, zrzeszający osoby najczęściej chore na schizofrenię. Współpraca z tego typu organizacjami, z jednej strony daje osobom niepełnosprawnym pracę, zarobek i świadomość bycia potrzebnym oraz niezależnym, z drugiej strony pozwala firmom na nawiązanie korzystnych kontraktów. Można także wspierać twórczość osób niepełnosprawnych, np. kupując dla swoich klientów i partnerów biznesowych kartki świąteczne wykonane przez niepełnosprawnych podopiecznych różnych organizacji. Oczywiście każda firma może się także stać sponsorem dla lokalnej fundacji lub stowarzyszenia działającego czy to na rzecz niesprawnych ruchowo dzieci, osób z zespołem Downa lub tych, którzy szkolą psy przewodniki. Istnieje też możliwość, jeśli np. prowadzimy biuro podróży, aby część swojej oferty skierować do osób niepełnosprawnych, zwłaszcza, że na rynku pojawia się coraz więcej sprzętu sportowego dla wszystkich. Można zatem z powodzeniem zrobić spływ kajakowy, dogadać się z lotniskiem, klubem nurkowym lub stadniną koni. Niedawno w kilku miastach polski mieliśmy także do czynienia z ciekawą inicjatywą skorzystania z restauracji, w której wygaszone były wszelkie światła, zaś kelnerami były osoby niewidome i dość dyskusyjnym faktem stało się, kto tu naprawdę jest bardziej niepełnosprawny w tych warunkach. Podobnie zresztą rzecz się ma z niepełnosprawnymi kolarzami, którzy korzystając jedynie z siły swoich rąk na specjalnych rowerach osiągają nawet 57 km na godzinę na prostej drodze. Możliwości uczestniczenia w niwelowaniu barier jest tak wiele, że nie sposób ich wymienić w krótkim artykule. Wszystko zasadniczo zależy od naszej dobrej woli, zrozumienia, otwartości, czasem również od zainwestowanych środków, jednak jeżeli każdy z nas nawet w niewielkim stopniu wykona jakieś działania na rzecz osób niepełnosprawnych nasza rzeczywistość stanie się bardziej przyjazna dla wszystkich. Olga Dyżakowska prezes fundacji „wbrew absurdom” działaczka organizacji pozarządowych |