|
Choroby układu krążenia to najczęstsza przyczyna zgonów
Niestety, postęp cywilizacyjny ogranicza wydatek energetyczny. Mamy pilota do telewizora, samochód, windę w bloku… Musimy się więcej ruszać! Rozmowa z prof. Zbigniewem Gaciongiem, szefem Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii
Panie Profesorze, czy praca może zabić? Oczywiście, niestety wypadki w pracy są nadal codziennością. Ale zapewne chodzi Pani o to, że choroby układu krążenia, a w szczególności choroba niedokrwienna serca i nadciśnienie tętnicze, należą do grupy chorób związanych z pracą. Więcej – choroby układu krążenia to najczęstsza przyczyna zgonów, nowotwory są za nimi. Praca za biurkiem może być równie niebezpieczna jak np. praca górnika? Chodzi przede wszystkim o to, że rodzaj pracy, którą wykonujemy może utrwalać niezdrowe nawyki. Przykład pierwszy z brzegu – kierowca, który zmuszony jest do ograniczenia wysiłku fizycznego. Wydłużony czas pracy oraz długotrwała praca w pozycji siedzącej zwiększają ryzyko chorób układu krążenia. Często, pracując przez wiele godzin przy komputerze, nie zdajemy sobie sprawy, że konsekwencją długotrwałej pracy siedzącej jest brak pobudzania układu sercowo-naczyniowego oraz zmniejszone zużycie energii, co w rezultacie również prowadzi do chorób serca i cukrzycy. Dlatego też, wykonując tego typu pracę, musimy pamiętać o przerwach, podczas których trzeba wstać, przejść się i wykonać kilka prostych ćwiczeń. Z drugiej strony, można by oczekiwać, że np. drwal powinien być okazem zdrowia, że drwale nie powinni zapadać na choroby wieńcowe i powikłania, bo przecież mają dużo wysiłku fizycznego, pracują na powietrzu. A okazało się, że populacje pracujące w ruchu i na powietrzu wcale nie są chronione przed zawałem. Okazuje się, że ważne jest nie tylko to, jak pracujemy, ale i jak wypoczywamy. Wiele badań dowodzi, że odpoczynek i odpowiedni wysiłek fizyczny w czasie wolnym od pracy zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia. Inaczej jest w przypadku wysiłku fizycznego w pracy zawodowej. Ciężka i bardzo ciężka praca fizyczna „ryzykownie” chroni przed chorobami układu krążenia i o tym warto, aby pamiętali pracodawcy.
To jak mamy dbać o serce? Możemy być predestynowani do pewnych chorób, ale mamy też możliwości obrony przed chorobami układu krążenia. Obowiązują dwie strategie – unikanie narażenia i zwiększenie naszych możliwości obrony. A praca siedząca może specjalnie nas nie naraża, ale nie broni. A musimy się bronić. Pierwsza rzecz – trzeba znaleść czas na aktywność fizyczną. Niestety, postęp cywilizacyjny ogranicza wydatek energetyczny. Mamy pilota do telewizora, samochód, windę w bloku… Musimy się więcej ruszać! Jeżeli ktoś nie chce uprawiać joggingu czy chodzić na siłownię, niech zrezygnuje z windy, niech wysiądzie dwa przystanki wcześniej. Prosta zasada: leżysz – usiądź, siedzisz – wstań, stoisz – pochodź, chodzisz – idź pod górę. Aczkolwiek powinna obowiązywać złota reguła – co najmniej 30 minut ruchu trzy razy w tygodniu. Niech to będzie zwykły spacer. Zwiększenie aktywności fizycznej obniża ciśnienie tętnicze, poprawia ogólną wydolność ustroju. Musimy także uważać na to, co jemy. Jak mówi powiedzenie – jesteś tym, co jesz. Niestety, nasze przyzwyczajenia żywieniowe, często wyniesione z dzieciństwa, czy też uwarunkowane kulturowo, są niezdrowe. Co jest nagrodą dla dziecka? – batonik, lody, śmieciowe fast foody. Nawet w szkołach są automaty ze słodyczami i słodkimi gazowanymi napojami. Otyłość na ogół wiąże się z podniesionym poziomem cholesterolu we krwi, nadciśnieniem, może być również przyczyną cukrzycy. Wszystkie te czynniki przyspieszają rozwój miażdżycy naczyń krwionośnych, co w konsekwencji prowadzi do chorób serca. Należy zmienić dietę, wprowadzić do niej dużo warzyw i owoców, ograniczyć spożycie tłuszczów zwierzęcych oraz węglowodanów, uwzględnić w jadłospisie chude mięso, nabiał, ryby morskie oraz oleje i oliwę z oliwek. Nasze serce nie lubi też tytoniu. Wypalenie każdego papierosa wiąże się z natychmiastowym wzrostem ciśnienia tętniczego i przyspieszeniem akcji serca. Wzrasta także ryzyko powstania skrzepu krwi w naczyniach. Efekt ten jest szczególnie wyraźny podczas palenia pierwszego papierosa w godzinach porannych, kiedy ryzyko wystąpienia zawału serca i udaru mózgu jest największe. No i stres, którego nasze serce wyjątkowo nie lubi… Stres nie jest dla nas największym zagrożeniem. Stres, który nam towarzyszy obecnie jest nieporównywalny z tym, który towarzyszył naszym przodkom. Nasz przodek, gdy się budził, nie mógł być pewny, że dożyje do końca dnia. Jak to? Przecież stale się mówi jak groźny jest stres. Stres to więcej adrenaliny, co pobudza cały układ nerwowy, natychmiast wzrasta ciśnienie tętnicze i ewentualny zawał… Oczywiście, stres nie jest dobry i nasz organizm go nie lubi, ale tak naprawdę, gdyby szukać dowodów na związek wielu chorób ze stresem – to poza stanami dużego pobudzenia emocjonalnego, gdy rzeczywiście częściej dochodzi do pewnych chorób – ten związek nie jest oczywisty. Stres to nie jakiś wirus, który nagle nas dopada, gdy sobie spokojnie siedzimy. To kwestia naszej interakcji z otoczeniem. Sposób, w jaki w tę interakcję wchodzimy, jest podobny do tego, jak generujemy napięcie i w innych, i w nas samych. Panie Profesorze, jak to jest dziś ze schorzeniami układu krążenia? Czy jest ich więcej niż np. 30 lat temu? Liczba zawałów, podobnie na świecie, jak i w Polsce zmniejsza się. Ten korzystny trend obserwujemy już od lat 90-tych. Wynika to przede wszystkim ze zmiany naszego odżywiania. Warzywa i owoce pojawiły się w naszym życiu codziennym, przestały być zdobytym rarytasem. Aczkolwiek, jeżeli porównamy te krzywe spadkowe u nasi w starej Europie, one przebiegają równolegle, ale reszta Europy wygrywa – wyprzedzają nas w tym trendzie o kilkanaście lat, np. pod względem liczby zawałów na mieszkańca. Zawał się zmienił. Zdecydowanie zmniejszyła się śmiertelność w okresie ostrych zawałów. Pod tym względem nasz kraj odniósł ogromny sukces. To przede wszystkim dzięki nowym sposobom i dostępności leczenia. Inne perspektywy miał też zawałowiec wiele lat temu. Stawał się rencistą, był niepełnosprawny. Dziś może nadal sprawnie funkcjonować. Wciąż, niestety, funkcjonuje stereotyp, że chorzy po zawale nie mogą aktywnie żyć i wykonywać obowiązków zawodowych. Zarówno pracodawcy, jak sami chorzy uważają, że pracownik po incydencie sercowym wymaga dodatkowej opieki, wyjątkowych przywilejów i specjalnego traktowania. Zdarza się, że pracownicy po dłuższej hospitalizacji zupełnie rezygnują z aktywności zawodowej. Tymczasem powrót do dotychczasowych obowiązków, w tym także zawodowych, jest jednym z elementów skutecznej rehabilitacji. Nawet pacjent, który przeszedł ciężką chorobę, np. zawał mięśnia sercowego, nie musi rezygnować z normalnego, codziennego funkcjonowania. Wystarczy, że zmodyfikuje swój styl życia zgodnie z zaleceniami lekarza i będzie stosował odpowiednie leki. Niestety, stereotyp wciąż jest silny. 59 proc. Polaków twierdzi, że osoba po zawale powinna zrezygnować z aktywności zawodowej przynajmniej na rok. Nowoczesna medycyna podkreśla znaczenie aktywności życiowej i zawodowej w procesie rehabilitacji. Pacjent, który chce szybko powrócić do formy sprzed zawału serca, powinien regularnie stymulować i wzmacniać układ krążenia. Już w trzeciej dobie po przebytym zawale przechodzi próbę wysiłkową na bieżni, aby pobudzić serce do pracy. Po hospitalizacji lekarz kardiolog dostosowuje indywidualnie do kondycji i możliwości pacjenta leczenie oraz rodzaj i ilość wysiłku fizycznego. Możliwość powrotu do aktywności zawodowej, a także szanse na rozwój i awans społeczny są dla chorego bodźcami mobilizującymi, pozwalają mu uwierzyć w siebie. Pracownik po zawale może być tak samo wydajny, jak był przed chorobą. Długa rehabilitacja dotyczy naprawdę bardzo nielicznej grupy chorych
Wspomniał Pan, że mimo rozwoju medycyny, jesteśmy w tyle za krajami starej Unii. Według Raportu Lalonda, największe znaczenie dla zdrowia publicznego, w masowej skali, ma prewencja pierwotna – zapobieganie występowaniu chorób, w mniejszym stopniu – leczenie. O znaczeniu profilaktyki wszyscy dziś wiemy, ale z jej stosowaniem jest gorzej. Obnażyły to ostatnie badania raportu „Mapa polskiego serca”. 77proc. osób z chorobami układu krążenia ocenia swój styl życia jako zdrowy. Jednocześnie aż 54 proc. pacjentów pali papierosy, a połowa z nich ma nadwagę. Lekarze zalecili aż 81 proc. pacjentów aktywność fizyczną. Tymczasem do wskazówek lekarskich zastosowało się 48 proc. osób. Jakaż hipokryzja… Te statystyki potwierdzają również inne badania. Wynika z nich, że zrozumienie zagrożenia związanego z czynnikami ryzyka, świadomość choroby istnieje w bardzo małym wymiarze. Z prostego zestawienia wynika, że co drugi palacz uważa, że to w ogóle nie ma żadnego związku ze zdrowiem. Inny przykład – większość ludzi nie zna swojego ciśnienia tętniczego i nie wie, jaka jest wartość prawidłowego ciśnienia. A przecież dzięki tylu akcjom profilaktycznym, dostępowi do informacji ta wiedza powinna być powszechna. I jeszcze ciekawostka – na całym świecie jest tak, że zdrowie idzie w parze z dwoma czynnikami, które bardzo silnie korelują – z wykształceniem i zamożnością. A w Polsce – tylko z wykształceniem.
A dlaczego powinniśmy znać swoje ciśnienie? To bez wątpienia czynnik numer jeden wpływający na przedwczesny zgon. Stanowi większe zagrożenie niż palenie tytoniu, złe odżywianie, brak ruchu… Znajomość ciśnienia pozwala zapobiec tragedii.
Dlatego jest Pan Profesor ekspertem programu „Serce na nowo”… „Serce na nowo” to ogólnopolski program edukacyjno-informacyjny, który trwa od początku 2008 r. Jego celem jest edukacja pacjentów, ich rodzin oraz społeczeństwa na temat chorób układu krążenia. W 2008 r. na terenie całej Polski przeprowadzono spotkania konsultacyjne z lekarzami medycyny rodzinnej i kardiologami. W spotkaniach wzięło udział 39 tys. osób. W tym roku firma Adamed organizuje dla pacjentów cykl warsztatów edukacyjnych z kardiologami. W tym roku również odbędą się nieodpłatne konsultacje kardiologiczne. Kontynuujemy także konkurs dla pracodawców „Firma z sercem”. Skierowany jest do wszystkich pracodawców, którzy wychodzą naprzeciw potrzebom swoich pracowników, wspierają aktywność zawodową osób z chorobami układu krążenia. Nagrodą dla pracowników zwycięskiej firmy są dni konsultacji kardiologicznych. Pracownik powinien w taki sposób dbać o swoje zdrowie, aby możliwie w jak największym stopniu ograniczyć występowanie klasycznych czynników ryzyka chorób układu krążenia. Natomiast pracodawcy czy menadżerowie powinni tak zorganizować środowisko pracy, aby nie stanowiło ono jednego z czynników ryzyka tych chorób. Dziękuję za rozmowę Dorota Nowicka |