|
Niedawno pisałam artykuł o likwidacji barier architektonicznych wobec osób niepełnosprawnych. Paradoksalnie okazało się, że proponowane rozwiązania, które generowały określone nakłady finansowe są dużo łatwiejsze do realizacji niż najprostsza rozmowa z osobą niepełnosprawną.
Boimy się kontaktów z osobami na wózkach inwalidzkich, krzyczymy do niedosłyszących, traktujemy jak dzieci dorosłych z niskim wzrostem, dotkniętych padaczką lub cukrzycą zdarza nam się odbierać jako alkoholików. Na szczęście już rzadko kto wierzy, że AIDS przenosi się drogą powietrzną, a dotykanie sprzętu rehabilitacyjnego wróży rychłe kalectwo. Osoby z określonym schorzeniem lub niepełnosprawnością to fragment naszego społeczeństwa. To nasi sąsiedzi, klienci, pracownicy, rodzina, pacjenci lub przyjaciele. To potencjalnie każdy z nas. Jak z nimi postępować, aby czuli się w naszym towarzystwie dobrze, swobodnie i godnie? Jak samemu nie czuć się niezręcznie?
Właściwe słowa To, że ktoś jest niepełnosprawny np. ruchowo nie oznacza jeszcze, że taka osoba wymaga czyjejś pomocy. Każdy chce być niezależny i samodzielny. Jeśli otoczenie temu sprzyja, nie należy przesadnie narzucać swojej pomocy. Każdy kontakt fizyczny musi być bardzo ostrożny. Bo po pierwsze – osoby dotknięte niepełnosprawnością często swój wózek lub laskę traktują jako fragment własnej przestrzeni osobistej, a po drugie – czasem bardzo łatwo naruszyć czyjąś, na pozór stabilną, równowagę chwytając w geście pomocy za rękę. Nawiązując kontakt z osobą niesłyszącą, niewidomą lub na wózku, z którą jest tłumacz migowy, asystent lub ktoś z rodziny zwracajmy się bezpośrednio do zainteresowanego. Nie mówmy „czy ona chce usiąść?” lub „czy Pani syn napije się soku?”. To tak jakby ci ludzie byli nieobecni, tak jakby byli niewidzialni. Z wyjątkowym taktem można zapytać o określoną przypadłość zdrowotną, ale należy tego raczej unikać, aby taka osoba nie miała poczucia, że budzi zainteresowanie tylko przez pryzmat swojej niepełnosprawności. Wyjątkiem od reguły są tu dzieci ze swoją spontaniczną ciekawością, którym najczęściej niepełnosprawni chętnie udzielają odpowiedzi na pytania w stylu „ a co się Panu stało w nogę”. To ma także wymiar integracyjny dla młodego pokolenia. Nigdy nie należy także z góry zakładać, że osoba niepełnosprawna nie ma prawa do określonej aktywności np. pływania w basenie lub uczęszczania na określone zajęcia. Używanie właściwych słów i określeń to także spore wyzwanie. Nie mówmy nigdy o sobie niepełnosprawnej „kaleka” lub „inwalida”. Starajmy się raczej powiedzieć „osoba z AIDS” niż „osoba cierpiąca na AIDS”. Stwierdzenie „przykuty do wózka inwalidzkiego” także jest mocno przygnębiające, zwłaszcza, gdy zdamy sobie sprawę z faktu, że właśnie dzięki niemu dana osoba jest mobilna i może uczestniczyć w codziennym życiu zamiast spędzać czas jedynie w domu.
Odpowiednie zachowania Często nas korci w obecności osoby na wózku, aby na jej kolanach położyć płaszcz lub poprosić o przytrzymanie talerza z jedzeniem w przerwie na lunch podczas konferencji. Staramy się także chwytać za różne części wózka, aby pomóc pokonać kilka schodów, niewygodny dojazd do toalety lub nierówny chodnik. Rzadko jednak kto z nas potrafi przewidzieć, że niektóre elementy wózka są ruchome, zaś ingerencja w stabilność i dotychczasowy punkt ciężkości wózka może się skończyć upadkiem dla bezpośrednio zainteresowanego pokonaniem przeszkody. Wiele osób czuje się także niezręcznie w czasie rozmowy z kimś na wózku. Z jednej strony nie chcemy, aby nasz rozmówca zadzierał wysoko głowę, z drugiej – nie jesteśmy pewni, czy taktowne będzie przykucanie obok wózka. Otóż najlepszym rozwiązaniem wydaje się postawienie obok krzesła lub nieznaczne oddalenie się od wózka, które nie zmusza osoby niepełnosprawnej do tak dużego podnoszenia głowy. Każdy z nas pamięta jak próbował dotrzeć do określonej firmy lub na jakąś konferencję, ale złe oznakowanie drogi wprowadzało nas w błąd zmuszając do chaotycznego biegania. Nie pozwólmy, aby w przypadku kilku dróg prowadzących do naszej firmy, ta uprzywilejowana nie była jasno i czytelnie oznakowana. Aby była czymś zastawiona, bo przecież osoby na wózku bywają tu rzadko. Poza tym cały personel naszej firmy musi być poinstruowany, jak ewentualnie pomóc, jakiej udzielić informacji osobie niepełnosprawnej. Banalne „proszę uważać” dla osoby niewidomej to dość enigmatyczna informacja. Należy dokładnie powiedzieć gdzie i na co trzeba zwrócić uwagę. Dokładnie określić, że za trzy kroki zaczynają się schody w dół, drzwi obrotowe lub na ścianie na poziomie głowy są zawieszone kwiaty doniczkowe. Jeśli osoba niewidoma korzysta z pomocy psa przewodnika, należy się poruszać po przeciwnej stronie niż pies. Zwierzę najczęściej jest doskonale przeszkolone, więc nie stanowi żadnego problemu wchodząc do dowolnego budynku. Nie należy jednak dotykać, głaskać, zaczepiać psa, który jest w pracy i nie powinien się rozpraszać. Każdemu niewidomemu klientowi należy odczytywać niezbędne informacje podane w formie pisemnej np. z etykiet na produktach, z gwarancji, z karty dań lub jakiegokolwiek innego ważnego dokumentu. Wydając resztę, warto dokładnie powiedzieć jaki jest nominał banknotów i monet. Jeśli kogoś częstujemy posiłkiem, powinnyśmy z talerza usunąć wszystkie przybrania i inne niejadalne elementy. Wskazane jest, aby opisać zawartość talerza, a nawet - jeśli niewidomy poprosi - aby poszczególne potrawy pokroić na kawałki. Ważne jest dobre oświetlenie, jednak takie, aby nie raziło w oczy. Jeśli w budynku pojawiają się na ścianach istotne dla wszystkich informacje, warto, aby uwzględniały one potrzeby osób słabo widzących i najlepiej, aby to były duże białe litery na czarnym tle. Jeśli nasi stali klienci to m.in. osoby niewidome, a my dokonaliśmy jakiś zmian w wyposażeniu naszego lokalu, natychmiast musimy ich o tym poinformować.
Gdyby w budynku jedyna toaleta publiczna była z jakiegoś powodu niedostępna osobom niepełnosprawnym, należy dać im możliwość korzystania z ubikacji prywatnej lub służbowej. W codziennych kontaktach z klientami należy uważnie, choć oczywiście dyskretnie, obserwować innych. Może się np. okazać, że osoba na wózku ma również problem z precyzyjnym poruszaniem dłońmi i potrzebuje pomocy przy chwytaniu i podnoszeniu rozmaitych przedmiotów, otwieraniu drzwi, obsłudze automatu do kawy, zwykłym podpisywaniu się pod określonymi dokumentami. Może być i tak, że ktoś na pozór pełnosprawny ma określone schorzenia układu oddechowego lub krążenia i szybko się męczy nawet po przebyciu krótkiego dystansu, dlatego np. w różnych obiektach użyteczności publicznej powinny być co jakiś czas ustawione ławki lub inne sprzęty pozwalające odpocząć.
W świecie ciszy Nieco inne problemy napotykamy w kontaktach z osobami niesłyszącymi lub niedosłyszącymi. Mało kto z nas zna język migowy, chociaż na szczęście staje się to coraz powszechniejszą normą w urzędach państwowych. Jeśli nie potrafimy zrozumieć kogoś za pomocą gestów lub źle wymawianych słów, zawsze możemy porozumieć się na piśmie. Zwłaszcza w codziennych sprawach, takich jak wynajęcie pokoju w hotelu, kupno biletu kolejowego, złożenie zamówienia w kawiarni. Jeśli nasz klient lub kontrahent będzie jednak chciał rozmawiać o bardzo skomplikowanych i trudnych sprawach, należy wynająć profesjonalnego tłumacza języka migowego. Gdy rozmówca doskonale sobie radzi z czytaniem z ruchu warg, zawsze kiedy mamy coś do powiedzenia musimy być pewni, że jego uwaga jest skupiona na naszych ustach, jeśli nie - delikatnie trzeba zwrócić na siebie wzrok osoby niesłyszącej. Zawsze trzeba mówić uważnie, nie za szybko, sprawdzić, czy jesteśmy dobrze widoczni (czy np. jakieś jaskrawe światło za nami nie razi w oczy rozmówcy). Jeśli nie zostaliśmy dobrze zrozumiani, należy swoją wypowiedź powtórzyć, używając jednak innych słów i określeń. No i oczywiście nie ma sensu krzyczeć do osoby niedosłyszącej, bo jeśli ma aparat słuchowy to i tak wszystko usłyszy, a jeśli nie - nasz krzyk bardzo rzadko jest dobrze i zrozumiale słyszalny.
Inne przeszkody Wszystkie osoby z zaburzeniami mowy należy spokojnie w ciszy wysłuchać, poprosić o powtórzenie niezrozumiałych informacji lub o napisanie ich na kartce. Nigdy nie można lekceważyć innych ze względu na ich nietypowe zachowanie, np. osób z porażeniem mózgowym i ich mimowolnych ruchów ciała, a tym bardziej kogoś z zespołem Tourette’a, kto oprócz niekontrolowanych tików może nieoczekiwanie rzucać przekleństwa, obelgi i nieprzyzwoite słowa. Jeśli mamy podejrzenie lub wiedzę, że nasz rozmówca ma zdiagnozowany ten zespół, czasem trzeba mu dać szansę na odpoczynek w odosobnieniu, dzięki czemu wyciszy się i atak minie. Oczywiście nigdy nie należy szykanować osób o odmiennym wyglądzie, każdy z nas chce być akceptowany. Zatem zamiast traktować kogoś takiego jakby nie istniał lub wręcz przeciwnie jakby był ciekawostką przyrodniczą, należy się uśmiechać i rozmawiać jak z każdą inną osobą. Coraz częstsze jest także występowanie u różnych osób zaburzeń na tle alergicznym, zatem o ile to możliwe unikajmy sytuacji, gdy opary środków czyszczących, perfum, odświeżaczy powietrza lub dymu papierosowego wywołają u kogoś atak astmy. Sporą trudność mogą nam sprawić kontakty z osobami z zaburzeniami psychicznymi, z upośledzeniem umysłowym, po urazowych uszkodzeniach mózgu. Takie osoby rzadko bywają agresywne. Źle wpływa na nie stres i pośpiech. Lubią ustalony porządek. Wymagają czasu i zrozumienia, doboru słów i poleceń dostosowanych do ich możliwości. Zawsze można kogoś takiego zapytać o rodzaj pomocy, jakiej od nas oczekuje. I chyba ostatnia ważna rzecz: przygotowując plan ewakuacji z obiektu należy w nim uwzględnić ograniczenia i potrzeby osób niepełnosprawnych np. w razie pożaru. Olga Dyakowska prezes fundacji „wbrew absurdom” działaczka organizacji pozarządowych Artykuł powstał w oparciu o „Praktyczny poradnik savoir-vivre wobec osób niepełnosprawnych” Judy Cohen |