My i oni PDF Drukuj Email
03.09.2009

Kryzys, kryzys, kryzys. Uzasadnienie zwolnień, niewypłacalności, radykalnych cięć i nieetycznych zachowań. Budowy wstrzymane na wszelki wypadek – ludzie zwolnieni już z konieczności. Podupadający podwykonawcy, gorzej funkcjonujące hurtownie… I złe nastroje w wielu miejscach pracy, ludzie patrzą na siebie wilkiem.

Jedne działy antagonizują się z innymi, mając na celu wykazanie ich większej wydajności i rentowności. Ktoś udowadnia, że jest niezbędny kosztem kogoś lub donosi, aby być jak najdalej na liście zwolnień. I nie ma w tym nic dziwnego, trudne sytuacje życiowe skłaniają ludzi do bardzo różnych zachowań. Nie zawsze etycznych.

Mało dóbr
 Jeżeli zasoby są ograniczone, zyski firmy mniejsze, problemy z wypłatą całych wynagrodzeń na czas dotykają coraz częściej, zaczynają się konflikty, dyskryminacje, uprzedzenia. Ukraińscy koledzy budowlańcy z pracy przestają być przez nas postrzegani jako weseli Słowianie i są widziani jako bezpośrednie zagrożenie dla naszego miejsca pracy. Dział public relation w firmie nagle wydaje się nikomu z działu sprzedaży do niczego niepotrzebny. A niezastąpiona dotąd pani Kazia z sekretariatu, obecnie w naszej ocenie tylko przerzuca nikomu niepotrzebne papiery. Naszą grupę (sekcja, dział, departament) zaczynamy traktować w sposób stronniczy i uprzywilejowany, zaś ci inni budzą w nas negatywne uczucia i jesteśmy wobec nich niesprawiedliwi. Niektórzy zaczynają „współpracować” z szefem. Każdy radzi sobie na swój sposób. Inni odczuwają frustrację, która może prowadzić do agresji. Zwłaszcza, jeśli ktoś uważa, że jest traktowany niesprawiedliwie. W dodatku ta agresja nie musi być wcale skierowana pod adresem jej źródła, ale znajdować ujście w stosunku do kogoś bezbronnego, słabszego. Szef obciął komuś premię, ale brak odwagi, aby wyrazić swoje niezadowolenie w stosunku do zwierzchnika skłania ukaranego do „wyżycia” się na swoich podwładnych.

Kozioł ofiarny
Kiedy sytuacja staje się napięta, a ludzie są sfrustrowani, swoją agresję i niezadowolenie potrafią skoncentrować na kimś innym, na tak zwanym koźle ofiarnym. Osobie lub grupie, która de facto nie jest odpowiedzialna za zaistniała sytuację, ale jest bezbronna lub nielubiana, wyróżnia się czymś charakterystycznym. Skąd znamy np. powiedzenie, że wszystkiemu są winni masoni, Żydzi i cykliści? Jeśli tym kozłem staje się kolega z pracy, zaczynamy mieć do czynienia z mobbingiem, jeżeli negujemy wysiłki i pracę całego działu, zaczynamy często dopuszczać się wobec nich dyskryminacji, uruchamiamy pewne stereotypy, np. dotyczące pracy kobiet. Czasem zdarza się i tak, że jesteśmy przekonani, że ktoś sobie zasłużył na złe traktowanie, bo przecież nic nie dzieje się bez przyczyny, chcemy wierzyć, że świat jest sprawiedliwy. Albo coś działa na zasadzie samospełniającego się proroctwa. Uznajemy np., że dany dział jest mało efektywny, krytykujemy jego pracowników, decydujemy, że nie warto ich szkolić, nie pokładamy w nich nadziei i w końcu nasze działania wywołują określony efekt. Tamci przestają w siebie wierzyć, gorzej pracują, wyraźnie odczuwają naszą niechęć. To jak w eksperymencie pewnej nauczycielki, która podzieliła uczniów w klasie według koloru oczu. Powiedziała, że dzieci z jasnymi oczami są milsze, bystrzejsze, prawdomówne, inteligentniejsze od tych z ciemnymi oczami. I faktycznie z każdym dniem uczniowie o ciemnych oczach stawali się coraz bardziej zamknięci, smutni, gorzej rozwiązywali zadania. Kiedy nauczycielka powiedziała, ze popełniła błąd, że jednak dzieci z ciemnymi oczami są lepsze sytuacja wyglądała analogicznie. Zatem wystarczy tak niewiele.

Konformizm
Wiemy, że komuś dzieje się krzywda, szef nieuczciwie ocenia pracę koleżanki zza biura obok, a pozostali milczą, ba, nawet przytakują, nikt nie protestuje. Jak się zachować w takiej sytuacji, zwłaszcza że ceną naszego protestu może być w najgorszym wypadku zwolnienie z pracy… Wbrew pozorom często milczymy w takich sytuacjach, jesteśmy skłonni do nieetycznych zachowań bardziej niż nam się wydaje. Słynny eksperyment Miligrama z aplikowaniem elektrowstrząsów dobitnie to pokazał. Ochotnicy mieli brać udział w badaniu nad pamięcią i uczeniem się, jedni mieli być nauczycielami, inni uczniami. W rzeczywistości wszyscy zostali nauczycielami, którzy – pod okiem eksperymentatora – za błędnie zapamiętane pary wyrazów mieli karać elektrowstrząsami od 15 do 450 woltów. Uczeń krzyczał, wył, płakał, jęczał, bełkotał, milkł (to był współpracownik eksperymentatora). Każdy z nas deklaruje zapewne w tej chwili, że nie postąpiłby w tak okrutny sposób i sądzi, że pewnie tylko nieliczni (jeżeli w ogóle ktoś) zaaplikowali najwyższe napięcie. Niespodzianka! Otóż aż 62,5 proc. badanych doszło do 450 woltów! Eksperyment powtarzano w różnych krajach w różnych okresach i wynik zawsze był bardzo zbliżony. I nie był to czas wojny, obozów koncentracyjnych, jakichś wyższych konieczności, dramatycznych wyborów.

Remedium
 Kryzys wcześniej lub później minie, pozostanie niesmak nieetycznych zachowań. Żal, kiepskie relacje w pracy, poczucie niesprawiedliwości – może warto zapobiec temu na czas? Zwłaszcza, że nawet w dobie kryzysu zgrana załoga jest bardziej wydajna, skłonna przeczekać okresy bez premii lub chwilowe obniżki płac. Jak sobie z tym poradzić?
Należy unikać sytuacji kiedy poszczególne działy stają się hermetyczne. Ludzie muszą mieć ze sobą kontakt, muszą współpracować w imię wspólnej ważnej sprawy – utrzymania poziomu produkcji, sprzedaży, wysiłków włożonych w zdobycie premii. W okresie kryzysu niezbędna jest ciągła wymiana informacji o zasługach i pracach wszystkich zatrudnionych, z niewiedzy i domysłów tworzą się przecież nieporozumienia i narastają antagonizmy. Pracownicy muszą mieć świadomość, że bez zjednoczenia wspólnych wysiłków, osobno nikt nie osiągnie oczekiwanych rezultatów, że wszyscy są od siebie zależni, że każda osoba stanowi niezbędne ogniwo do osiągnięcia potencjalnego sukcesu. Doskonale ilustruje to eksperyment Sherifa, w którym dwie grupy dwunastolatków najpierw rywalizowały ze sobą, a następnie szukano sposobów na złagodzenie konfliktów i stworzenie warunków do współpracy. W momencie największego wzajemnego zantagonizowania prowokowano krytyczną dla wszystkich sytuację (np. przez uszkodzenie systemu dostawy wody do obozu), której pomyślne rozwiązanie było możliwe tylko dzięki współpracy obu grup. Praca razem, wspólna sprawa i sukces dla wszystkich uczestników kolonii potrafiły zdziałać cuda.

Zdaniem psychologów, każdy z nas ma dwustopniowy model poznawczego przetwarzania stereotypów. Generalnie wszystko sprowadza się do automatycznego sposobu myślenia oraz do przetwarzania informacji w sposób kontrolowany. Aby uniknąć niesprawiedliwego traktowania innych, należy oczywiście świadomie przeanalizować dostępną wiedzę. Zazwyczaj w takiej sytuacji nic już nie wydaje się czarno-białe, proste, jednoznaczne. Cała sztuka to zmobilizować siebie i innych do takiego myślenia. A rolą szefa jest dostarczenie argumentów i danych, które pozwolą na uczciwą, zgodną z prawdą ocenę danego pracownika lub działu.

A jak radzić sobie z agresją? Rozwijać w ludziach empatię. Ktoś uznawany przez nas za wroga to przecież też człowiek, ze swoimi ułomnościami. Osoba, która źle się wobec nas zachowała, ale być może miała na to jakieś usprawiedliwienie (dowiedziała się o chorobie kogoś bliskiego, miała trudną rozmowę z teściową, nie zaliczyła egzaminu itp.), odbierana jest przez nas przyjaźniej i ze zrozumieniem. O ileż byłoby na drogach milej i bezpieczniej, gdyby każdy z nas miał na tylnej szybie wyświetlacz, że słowem „przepraszam” lub „dziękuję”. Często również otwarta rozmowa, wyrażenie swego gniewu przez jednych i przeprosin przez drugich oczyszcza sytuację skutecznie i na trwałe.
Ale najwięcej chyba zależy od szefa i dyrektorów poszczególnych działów, od osób cieszących się dużym autorytetem. Od kogoś komu się wierzy, kogo się słucha, kto potrafi mądrze załagodzić konflikt, reagować szybko jak tylko dostrzeże pierwsze objawy kryzysu. To nie tylko po to by ludzie czuli się dobrze, ale również dlatego, aby w dobrej atmosferze przetrwali trudne momenty nie tracąc nic na swej wydajności i zaangażowaniu.

Olga Dyżakowska
prezeska fundacji „wbrew absurdom”
działaczka organizacji pozarządowych

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

W najnowszym numerze

cennik_reklam
Mediadaten