Telewizja
Pracy i Zdrowia
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Zbieg okoliczności PDF Drukuj Email
04.11.2009

Któż z nas nie zna opowieści o pucybucie, który został milionerem? Wszystko za sprawą talentu popartego pracowitością. Doskonała historia, ale czy do końca prawdziwa?

A któż z nas nie chciałby jak Bill Gates realizować pasji w garażu, aby już wkrótce zostać jednym z najbogatszych ludzi świata z gigantyczną, dobrze prosperującą firmą? Czy XXI wiek to nadal czas na sukcesy tej wielkości, co stworzenie koncernu Forda lub zdobycie ogólnoświatowej sławy Beatlesów? Czy każda wybitna jednostka faktycznie osiąga sukces, a może często mniej zdolni, którzy jednak trafili na właściwie czasy, okoliczności i ludzi zdobywają dużo więcej?
 Malcolm Gladwell w książce „Poza schematem” udowadnia, że talent, wybitne zdolności i wysokie IQ to nie wszystko. Że bez korzystnych zbiegów okoliczności nawet największy potencjał może zostać zmarnowany. Co zatem jest tak ważne, aby zostać kolejnym Einsteinem, Michaelem Jordanem lub Mozartem? Jak odnieść sukces lub pomóc w jego osiągnięciu naszym dzieciom, pracownikom, przyjaciołom?

10 tysięcy godzin
 Jeśli ktoś myśli, że sukces to tylko sprawa szczęścia, tkwi w poważnym błędzie. Analiza biografii i wywiady przeprowadzone wśród najwybitniejszych tego świata wykazały jedną stałą prawidłowość. Ludzie osiągają szczyt swoich możliwości i perfekcję, jeśli czynności, którą się parają poświęcili przynajmniej dziesięć tysięcy godzin. Dotyczy to zarówno skrzypka, naukowca jak i informatyka. Ma zastosowanie w zawodach rzemieślniczych, takich jak np. krawiec lub kucharz. Beatlesi zanim stali się guru młodzieży, grali całymi godzinami w Hamburgu w nocnych klubach. Tam mieli szansę poznać się lepiej, zgrać, pozbyć tremy, nauczyć publiczności. Grając całą noc, nie mogli prezentować tylko największych przebojów, ale musieli improwizować, tworzyć muzykę na żywo. To był trudny czas, ale jednocześnie najlepsza nauka, która zaprocentowała w ich muzycznej drodze na szczyt. Przed 1964 rokiem (pierwsza eksplozja ich popularności) zespół wystąpił na żywo mniej więcej tysiąc dwieście razy. W dzisiejszych czasach rzadko który muzyk może się poszczycić takim doświadczeniem na początku kariery. Podobnie było z Billem Joy’em – twórcą oprogramowania, które pozwala na uzyskanie dostępu do Internetu. Ten młody człowiek, zafascynowany matematyką i biologią, spędzał cały wolny czas, najczęściej noce, na Uniwersytecie Michigan, który w 1971 roku jako jeden z bardzo nielicznych posiadał pierwsze komputery. Potem doskonalił swoje umiejętności we własnej firmie Sun Microsystem, a kiedy komputery stały się bardziej popularne, był już wielkim, niekwestionowanym i podziwianym guru w swojej branży.

Właściwy czas i miejsce
 Najważniejsze to znaleźć się ze swoim talentem, odkryciem lub genialnym pomysłem we właściwym miejscu i czasie. To bardzo logiczne, że takie zdarzenia historyczne, jak kryzys, wojna lub wyż demograficzny nie są momentami sprzyjającymi rozwojowi i zaistnieniu wybitnych jednostek. Ba, uważa się nawet – po prześledzeniu dat urodzin najbogatszych i najwybitniejszych osób – że najlepszy czas na sukces informatyczny był dla osób urodzonych w Stanach w latach 1953-1956, a na sukces w szeroko rozumianym przemyśle najlepszą datą urodzin była ta plasująca się między 1831 a 1840 rokiem. Właśnie ci ludzie byli wystarczająco młodzi, aby bez przeszkód zaakceptować transformację gospodarczą, powstanie giełdy, rozwój nowych linii kolejowych itp., a jednocześnie byli już na tyle dojrzali, aby skorzystać z nadarzających się okazji. Jak ważny jest odpowiedni czas urodzin wiedzą także koszykarze, hokeiści i inni przedstawiciele gier zbiorowych. Kiedy prześledzono daty urodzin kilkulatków, ze szczególnym uwzględnieniem miesięcy, w jakich przyszli na świat, okazało się, że jest rażąca nadreprezentowalność dzieci ze stycznia, lutego i marca. Dlaczego? Młodych sportowców wybiera się z poszczególnych roczników, generalnie dziewięciolatek urodzony w styczniu jest wyższy i sprawniejszy od rówieśnika z grudnia, choć niekoniecznie musi być bardziej utalentowany. To taka negatywna selekcja, rodzaj pecha związanego z kryteriami selekcji. Podobnie jest zresztą z nauką w jednej klasie tego samego rocznika – siedmiolatek z końca i początku roku sporo się od siebie różnią.

Nisza
 Wyobraźmy sobie przyjazd do Stanów, pod koniec XIX wieku, imigrantów żydowskiego pochodzenia. Ludzi, którzy na starym kontynencie nie mieli prawa do ziemi, zatem wyspecjalizowali się w przeróżnych rzemiosłach (mieli przepracowane swoje 10 tysięcy godzin w danym fachu). Trafiają do Ameryki i próbują znaleźć swoje miejsce. Jeśli ktoś z nich jest prawnikiem, ze względu na pochodzenie ma problem – niezależnie od wiedzy, talentu i kompetencji – by dostać się do najbardziej prestiżowych kancelarii. Zakłada własną praktykę prawną. Specjalizuje się we wrogich przejęciach, popularnym zjawisku tamtych czasów, jednak zbyt mrocznym, aby kalały się nią dystyngowane kancelarie. Po kilku latach staje się specjalistą i kiedy zjawisko nasila się, jest poszukiwanym i doświadczonym praktykiem. Podobnie było z wieloma krawcami. W Stanach w tych czasach szyto ubrania w domach, robione u krawców były zbyt drogie i dostępne nielicznym. Stworzenie czegoś praktycznego, ładnego i dostępnego finansowo okazało się strzałem w dziesiątkę. Rzemieślnicy z Europy mieli wiele świeżych i oryginalnych pomysłów, które trafiły na wyjątkowo podatny grunt. Dzisiaj zresztą jest podobnie – wszyscy niszowi specjaliści doskonale sobie dają radę. Niezależnie od kryzysu.

Pomocna dłoń
 Czy Bill Gates byłby tym specjalistą, którym jest, gdyby nie kolejne osoby i zbiegi okoliczności, które dały mu niewiarygodnie wczesny i nieograniczony dostęp do unikalnej w tych czasach technologii? Bill Hewlett podarował mu części do komputera, mający trzynaście lat terminal komputerowy (wielka rzadkość) był do jego dyspozycji. W dodatku był to ASR-33 Teletype, który miał bezpośrednie połączenie z dużym komputerem w Seatle. Ten komputer był zakupiony dzięki środkom finansowym zebranym przez jego matkę i kilka innych, mających dzieci w szkole w Lakeside. Kiedy pieniądze się skończyły, Bill miał szczęście trafić na matkę swojego starszego kolegi, która była jedną z twórczyń firmy C-Cube, firmy sprzedającej przedsiębiorcom dostęp do głównego komputera. Gates ten dostęp otrzymał za darmo! Kiedy C-Cube zbankrutowała, Bill i jego koledzy w zamian za prace nad oprogramowaniem dla firmy Information Sciences Inc. bez ograniczeń korzystali z głównego komputera ISI. Wszystko przy wsparciu i zrozumieniu rodziców. Życzliwych i pomocnych ludzi na drodze do sukcesu Gatesa było znacznie więcej, dokładnie tak, jak w życiu innych wybitnych osób. Ktoś im zaufał, pomógł, dał lub pożyczył pieniądze, uwierzył w ich wizję. Robert Kubica w wieku czterech lat dostał pierwszy samochodzik z ręczną skrzynią biegów, dwa lata później gokarta. Rodzice wydawali olbrzymie pieniądze na jego starty w kolejnych zawodach, na zaplecze techniczne i sprzęt. Zawsze wierzyli i wspierali. Dzięki nim jako dwudziestolatek miał już na swoim koncie przejechane magiczne 10 tysięcy godzin, doprowadził hobby do perfekcji.

Dziedzictwo
 Nasze korzenie kulturowe mogą stanowić zarówno atut, jak i poważną przeszkodę. Posłuszeństwo, silna hierarchia zawodowa i nietaktowność zwracania uwagi przełożonym to np. cecha Koreańczyków. To układ cech, które np. wielokrotnie częściej niż w innych liniach lotniczych doprowadzały do katastrof lotniczych. Bycie posłusznym okazywało się silniejsze niż gwałtowna i zdecydowana reakcja wobec kapitana w sytuacji zagrożenia. Z drugiej strony, są takie cechy jak np. wyjątkowa pracowitość Chińczyków, która pozwala im często szybciej i skuteczniej osiągnąć upragniony cel lub ogromna determinacja Żydów i Wietnamczyków inwestujących w swoje dzieci. Również pewne tradycje kulturowe, jak np. częste i zażyłe kontakty ze znajomymi i sąsiadami, są nie bez znaczenia dla przyszłych ludzi sukcesu. Po pierwsze, dzięki nim nie boją się ludzi pytać, walczyć o swoje, zabiegać, po drugie, dzięki licznym znajomością, mają więcej realnych szans w życiu.
A poza wspomnianymi okolicznościami sprzyjającymi sukcesowi bardzo ważne jest niestandardowe podejście do problemu, które nawet przy niższym IQ niż naszego konkurenta pozwala zwyciężyć, dostrzec szanse niezauważane przez myślących standardowo, daje możliwość odnalezienia naszej niszy. Jednak to wszystko nic nie znaczy bez życzliwych ludzi, właściwych czasów, dobrze wykorzystanych szans, które dane są nielicznym. I jeśli to nie nam podarowano ten jeden wyjątkowy talent, pasję i determinację, to zróbmy coś równie ważnego – pomóżmy naszym dzieciom, pracownikom, znajomym. To ogromna satysfakcja, jeśli ktoś kiedyś powie, że bez nas nigdy by nie doszedł do upragnionego miejsca, w którym obecnie się znajduje. Spróbujmy być przewodnikiem, mistrzem, drogowskazem…

Olga Dyżakowska
prezeska fundacji „wbrew absurdom”
działaczka organizacji pozarządowych

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


 

W najnowszym numerze


 
cennik_reklam
Mediadaten