|
Nowy rok. Czas nadziei, oczekiwań, nowych postanowień. Jedni, jak co roku zdecydują się rzucić palenie, inni zbędne kilogramy. Ktoś postanowi, że w końcu opanuje angielską gramatykę, inny, że wybierze się w podróż swoich marzeń. Magiczna data, która skłania nas i pozwala wierzyć bardziej niż kiedykolwiek, że tym razem coś się zmieni, uda, spełni.
Poza życiem osobistym, naszymi marzeniami i dbałością o zdrowie wielu z nas pomyśli także o nowościach, modyfikacjach lub rewolucjach w życiu zawodowym. Jedni rzucą dotychczasową profesję, inni postanowią działać lepiej, skuteczniej, mądrzej. O czym warto w chwili refleksji pomyśleć…
Pomogę innym Wielu ludzi odczuwa potrzebę, aby poza osiągnięciem sukcesu finansowego w swojej firmie, zrobić coś jeszcze z myślą o innych. Zwykłe spełnienie zawodowe przestaje wystarczać, potrzeba nam poczucia większego sensu, że to co robimy jest dobre, pożyteczne, słuszne, że za wiele lat, kiedy ktoś o nas wspomni, powie, że to był dobry, wrażliwy człowiek. Nie każdy z nas musi mieć charyzmę i inwencję twórczą, aby organizować akcje społeczne. Czasami wystarczy tylko znaleźć odpowiednią organizację pozarządową (fundację lub stowarzyszenie), która pomoże właściwie ukierunkować naszą chęć i możliwości pomocy. Opcji jest wiele. Nasi pracownicy na zasadach wolontariatu pracowniczego mogą np. pomalować ośrodek dla samotnych matek, wesprzeć księgowość schroniska dla zwierząt, doradzać prawnie w fundacji wspierającej osoby, których nie stać na taką poradę. Specjaliści z naszej firmy mogą także zaprojektować reklamę społeczną dla organizacji ekologicznej, zrobić przegląd techniczny rowerów w domu dziecka, być tłumaczem na przeglądzie filmów dotyczących praw człowieka lub zaangażować się w organizacje imprez kulturalnych dla osób niepełnosprawnych ruchowo. Rodzaj pomocy jest uzależniony od możliwości i talentów naszego zespołu, a także od lokalnych potrzeb. Pomóc można również inaczej – co roku są organizowane akcje robienia paczek dla wyjątkowo ubogich rodzin, gromadzenia książek dla więźniów, zbierania zabawek dla najmłodszych w szpitalach dziecięcych lub żywności dla schronisk dla bezdomnych. Można zrobić zbiórkę w firmie bądź przeznaczyć jakąś partię naszych produktów na szczytne cele. Dobrym pomysłem jest także sponsorowanie szczególnie bliskiej naszemu sercu akcji społecznej lub bezpłatne wynajęcie firmowej sali konferencyjnej na szkolenie zawodowe dla seniorów. A może warto kupić jakieś gadżety dla naszych pracowników, gdy dochód z ich sprzedaży jest przeznaczony na szlachetny cel, przekazać jakieś wyroby lub towary, które mogłyby stać się przedmiotem licytacji na rzecz jakiejś organizacji… Często odwiedzana strona internetowa naszej firmy daje zarazem możliwość niesienia pomocy poprzez zamieszczenie na niej banneru określonej fundacji lub stowarzyszenia, który dzięki kliknięciu zasila konto np. organizacji dokarmiającej głodne dzieci w szkołach. Istnieje również możliwość przekazania określonego procenta swoich przychodów np. z licytacji na portalach takich, jak Allegro na wybrany cel. Ciekawym pomysłem może być także wszechstronny kurs pierwszej pomocy dla wszystkich zatrudnionych, którzy być może kiedyś uratują komuś innemu życie w wypadku drogowym. A nie angażując w to żadnych pieniędzy, możemy chociażby zorganizować akcję zbierania podpisów pod petycją społeczną w sprawie X lub pomóc rozdystrybuować ulotki, plakaty lub książki organizacji Y.
Nauczę się czegoś nowego Prawie każdy z nas sobie obiecuje, że w wolnej chwili zajmie się czymś dotychczas odkładanym na później. O szkoleniach dla pracowników też myślimy w kategoriach nieokreślonego „niebawem”. I tak upływa miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, pożera nas proza codziennej pogoni, wszystko jest na przedwczoraj, a nie na jutro. Wspinamy się po szczeblach kariery, jak po drabinie, z przerażeniem czasem stwierdzając na szczycie, że drabina była przystawiona nie do tej ściany. Trudno się jednak zorientować, która ściana jest właściwa, skoro nie ma czasu na zwykłe nieśpieszne rozmyślania – czego chcę, dokąd biegnę, po co i czy warto? Zysk firmy, prestiż, sprawne i efektywne funkcjonowanie to jedno, drugie zaś to nasze własne zadowolenie zawodowe i naszych pracowników jako ten element układanki, bez którego zawsze coś będzie zgrzytać i szwankować. Rozwińmy skrzydła. Może pomysł z kursem nauki chińskiego, wystroju wnętrz, sztuki fotografowania czy układania ikeban wcale nie jest taki nierozsądny, na jaki pozornie wygląda. Może poszerzenie kompetencji naszego zespołu i nas samych to kolejna szansa na lepszy rozwój naszej firmy… Sprzedawczyni po kursie malarstwa nietuzinkowo i zachęcająco wyeksponuje towary w sklepie i na jego wystawie, sekretarka nauczona podstaw projektowania stron internetowych szybko i profesjonalnie zamieści na firmowej stronie wszelkie nowości, magazynier znajdzie dla nas tanich i solidnych dostawców na tajwańskojęzycznych stronach, a kierowca samochodu dostawczego może się dodatkowo okazać zdolnym przedstawicielem handlowym. Poza tym niektóre rodzaje hobby wyrabiają określone zdolności, przydatne poza zaciszem domowym, jak np. precyzja i dokładność opanowana przy robieniu modeli okrętów. To zaskakujące, jak różne i z pozoru niespójne ze sobą umiejętności potrafią się przydać w tym samym miejscu i czasie. Zresztą każda umiejętność to nasz dodatkowy atut; wyobraźmy sobie np. spotkanie firmowe połączone z uroczystą kolacją z udziałem naszych potencjalnych kontrahentów. Gra muzyka i ktoś z naszego firmowego grona (doskonały tancerz) prosi do tańca szefową firmy, z którą staramy się podpisać kontrakt, ktoś inny – mimo że może po angielsku – swobodnie rozmawia po włosku z przedstawicielami firmy z Rzymu, my sami mamy wspólny język z najpotężniejszym dostawcą dzięki wspólnej pasji modelarstwa lotniczego, hodowli rybek lub nurkowania pod lodem.
Wprowadzę zmiany w firmie A może nowy rok to czas na zmiany w wyglądzie i funkcjonowaniu naszej firmy. Może nareszcie będzie nas stać na dostosowanie budynku do potrzeb osób niepełnosprawnych ruchowo, strony internetowej na rzecz niedowidzących, naukę języka migowego dla kogoś z pracowników. Albo np. zmienimy wygląd stołówki, pomieszczenia socjalnego lub zagospodarujemy firmowy ogródek na przytulne miejsce spotkań, jako zachętę do wspólnych posiłków. Zarządzimy zmasowane działania ekologiczne – zawsze segregujemy śmieci, baterie nigdy nie trafiają do zwykłych koszy, wycofujemy jakiekolwiek żarówki nieenergooszczędne, papier błędnie zadrukowany wykorzystujemy po drugiej stronie na notatki, nieużywany sprzęt elektroniczny nigdy nie pozostaje w stanie czuwania, stary, ale sprawny trafia do innych, którzy go z radością spożytkują, odzyskujemy makulaturę i inne surowce, szanujemy wodę, kupujemy ekologiczne środki czystości, mając produkcję dążymy do minimalizacji zanieczyszczeń środowiska, a nasze towary trafiają do oszczędnych, biodegradowalnych opakowań. Możemy też podjąć inną istotną decyzję, że od dziś przy wyborze kawy, herbaty i cukru dla gości, klientów i pracowników zawsze będziemy kupować te z oznaczeniem „fair trade” jako wizytówką sprawiedliwego handlu. Inny pomysł to kącik dla palaczy nieco złośliwie wyłożony plakatami zniechęcającymi do tytoniu lub pusta ściana zagospodarowana „tablicą społecznie zaangażowaną” z plakatami prozdrowotnymi albo dotyczącymi bhp.
Przestanę być doskonały Nikt nie jest na tyle wszechstronny i doskonały, aby zachwycić, zadowolić i uszczęśliwić wszystkich. A nawet, jeśli sprawia takie wrażenie, to i tak ludzie nie lubią prymusów. Osoby, które czasem się mylą są takie jak my, więc łatwiej się z nimi zaprzyjaźnić. Ci, którym się wydaje, że są niezastąpieni, najczęściej spędzają życie w pracy, wciąż niezadowoleni i nieusatysfakcjonowani wynagrodzeniem, stanowiskiem i opinią przełożonych. Zatem czy warto? Tracić życie rodzinne, możliwość uprawiania hobby, szansę na interesujące spędzenie wolnego czasu. Tak naprawdę nasza efektywność i kreatywność i tak jest wyższa, kiedy mamy możliwość oderwania się od zawodowych obowiązków. Może czasem zamiast praktykowania systemu „zosia samosia” warto dać innym szansę wykazania się, skonfrontować ich pomysły na rozwiązanie danego problemu z naszymi wizjami. Inna dobra idea noworoczna to poszukiwanie nowego pracownika wśród grupy dotychczas przez nas niespenetrowanej, może zamiast kolejnego młodego absolwenta polskiej uczelni warto zatrudnić matkę czworga dzieci, osobę niepełnosprawną, starszą lub kogoś z innego kręgu kulturowego – z jednej strony, to istotna zmiana i pewne ryzyko, z drugiej – różnorodność to zysk dla firmy i powiew świeżości. Ludzie boją się zmian. Poza tym, jeśli coś doskonale funkcjonuje, oczywiście nie warto tego psuć, ale jeśli jednak czujemy dyskomfort, niezadowolenie, niespełnienie czy złą atmosferę, warto zaryzykować. Zmiany to niepewność, ale także rozwój, nowe szanse i horyzonty. Być może sposób na to, aby nasze życie stało się pełniejsze, bogatsze i ciekawsze w nowym roku – czego wszystkim życzę! Olga Dyżakowska prezeska fundacji „wbrew absurdom” działaczka organizacji pozarządowych |