|
Chyba każdy z nas na różnych etapach życia zadaje sobie pytanie dotyczące celu, do którego dąży. Zastanawia się, czy wybrał właściwy zawód, czy wykonuje zajęcia, które go satysfakcjonują, czy realizuje je w takim zakresie, w jakim by chciał.
Niezależnie od wewnętrznych potrzeb, próbuje sobie także odpowiedzieć na pytania bardziej filozoficzne – dokąd pędzi świat, jak się w nim odnaleźć, co robić, aby wpisać się właściwie w całą tę szaloną rzeczywistość… Naprzeciw naszym oczekiwaniom wychodzi James Harkin w książce „Trendologia”, próbując pokazać aktualne, najbardziej masowe i popularne zjawiska dzisiejszych czasów. Można z jego obserwacjami dyskutować, zastanawiać się, czy opisane przez niego ruchy i trendy są dobre czy złe, lokalne czy ogólnoświatowe, trwałe czy tymczasowe, ale z pewnością warto się nad nimi pochylić. Może staną się inspiracją na nowy biznes, rozwój obecnego, reanimację starych pomysłów, całkowitą zmianę planów zawodowych. Nowe technologie Coraz więcej osób na świecie rezygnuje z oglądania telewizji na rzecz zabawy z takimi gadżetami, jak telefony komórkowe, kamery internetowe, czy przenośne kamery przemysłowe, pozwalające podglądać innych ludzi. Dzięki dzisiejszym technologiom możemy w każdej chwili usłyszeć i zobaczyć się z przyjaciółmi na drugim końcu świata, podejrzeć bawiące się dziecko w przedszkolu lub zapoznać się z pogodą w dowolnym mieście, ruchem ulicznym, istnieniem kolejek do kas na dworcu bądź przy odprawie promowej. Na potrzebę tego zjawiska stworzono nawet naukę zwaną antropologią wirtualną. W praktyce, w biznesie wielkie firmy wykorzystują to, wynajmując ludzi, aby śledzili określone osoby na blogach, czatach, przez kamery internetowe, fora i portale społecznościowe, aby oglądali ich zdjęcia, filmy na You Tube, określali ich potrzeby konsumenckie. Są też i takie firmy, które namawiają użytkowników (zwłaszcza tych z zacięciem do utrwalania swojego życia w rzeczywistości cyfrowo-internetowej) do nagrywania ich codziennego życia, aby potem zrobić z tego film. O tym, że portale społecznościowe w dzisiejszych czasach to żyła złota, nawet nie wspomnę. Nowa technologia to także możliwość śledzenia z dużą dokładnością, gdzie np. znajduje się posiadacz określonego telefonu komórkowego. Z jednej strony, pojawia się pewien niepokój, że zaczniemy żyć w społeczeństwie nadzoru, z drugiej zaś – takie rozwiązania techniczne mogą mieć bardzo praktyczne zastosowanie. Wyobraźmy sobie sytuację, w której dzięki informacjom pokazującym, jak wielu ludzi codziennie przemieszcza się w jakich kierunkach, architekci przestrzeni miejskiej i inżynierowie mają możliwość tworzyć miejski krajobraz w sposób bardziej funkcjonalny i optymalny. Dostępna na każde zawołanie technologia potrafi także czynić szkody. Okazuje się bowiem, że maniakalne sprawdzanie e-maili, smsów, odbieranie telefonów, korzystanie wszędzie gdzie się da i tak często, jak tylko można z Internetu wpływa negatywnie na iloraz inteligencji. Chroniczny brak koncentracji i rozkojarzenie dwukrotnie większe niż wśród palaczy marihuany to cena jaką płacimy za nieustanny dostęp do informacji (o który obecnie łatwiej niż o dostęp do bieżącej wody). W sposób oczywisty wpływa to również na kondycję człowieka w miejscu pracy. Technologia XXI wieku zaczyna też stawiać pod znakiem zapytania niektóre zawody, takie jak np. tłumacz języków obcych. To, że do lamusa odchodzą bednarze, szewcy czy zegarmistrzowie już zaakceptowaliśmy, a tu nagle okazuje się, że nasz telefon komórkowy w dowolnym kraju może symultanicznie tłumaczyć każdą konwersację. Lem przestał zaskakiwać. Zmiany społeczne XXI wiek to czas rozkwitu reklamy społecznej, to czas, w którym jak nigdy dotąd powstaje na całym świecie wiele filmów o zdrowiu i bezpieczeństwie. Klasycznym przykładem takiego prewencyjnego przesłania jest w Stanach Zjednoczonych legendarny kowboj z reklamy Marlboro, który albo zaciąga się głośno z inhalatora dla astmatyków, albo leży na łóżku obok równie legendarnego konia na oddziale onkologicznym. To również okres prężnego rozwoju biznesu społecznie zaangażowanego. Nike pomaga Indianom leczyć cukrzycę, Nokia walczy z zaburzeniami w uczeniu się, a BP sadzi drzewa. My sami najbardziej angażujemy się społecznie w sieci (inicjatywy oddolne, e-petycje), nie zaś w realnym życiu. Może dlatego to też przyjazny czas rozwoju dziennikarstwa obywatelskiego, gdzie dzięki nowym technologiom cyfrowym i internetowym każdy może sfilmować, uwiecznić wydarzenie, którego był świadkiem, jednocześnie dając szansę, aby jego reporterska twórczość zaistniała w światowych mediach. Granica pomiędzy producentami i konsumentami zaczyna się coraz bardziej rozmywać. Inne ważne zjawisko to rola, jaką wciąż odgrywają osoby z pokolenia baby-boom, czyli urodzeni w latach 1946-1964. To pokolenie dokonało już wielu rewolucji, nadal jest niepokorne, a ideały w stylu „seks, drugs and rock and roll” są dla nich ciągle żywe. To wciąż ogromna grupa potencjalnych klientów o określonych oczekiwaniach i potrzebach. Crowd-soucing to kolejna interesująca teza, zgodnie z którą, najlepsze decyzje podejmuje nie samodzielny mędrzec lub grupa wybitnych jednostek, ale duże grupy, pod warunkiem że każda jednostka robi to indywidualnie, a ich odpowiedzi się sumuje. Czyli grając w Milionerów, najkorzystniej zapytać publiczność o prawidłową odpowiedź, aniżeli skorzystać z telefonu do przyjaciela. Korzystając z tej wiedzy, firma Lego ogłosiła na stronie konkurs związany z zaprojektowaniem zabawek, które można wykonać z klocków wspomnianej firmy. Najlepszych pięć projektów wdrożono do produkcji, a ich twórcy otrzymali po pięć procent od dochodu ze sprzedaży.
Na uwagę zasługuje także curation nation (społeczeństwo kuratorów) jako zjawisko masowej produkcji na miarę, gdzie od butów po samochód wszystko jest wykonywane zgodnie ze wskazówkami klienta przez firmy korzystające z najbardziej wyszukanych i nowoczesnych technologii. Społeczeństwa stają się także coraz starsze i firmy muszą to w porę dostrzegać. Projektanci mody, kosmetyków czy nawet książek uwzględniają to coraz częściej w swoich działaniach marketingowych, tworzeniu nowych produktów. Krem 50+ nikogo już nie dziwi, podobnie jak publikacje z większą czcionką lub reklama jeansów skierowana do konsumentów w średnim wieku, a nie tylko do młodzieży. Pojawia się też moda na prawdziwych mężczyzn (odejście od metroseksualizmu) , takich co to wyszli z jaskini, a nie z salonu kosmetycznego i trzeba szybko dostosować się ze swoją ofertą do powstałego trendu. Również moda na gadżety i zabawki dla dorosłych, na gry uliczne. Odchodzimy także od gloryfikacji stylu życia singla, choć to nadal spora grupa konsumencka. Zresztą tak naprawdę, aby śledzić trendy społeczne, lepiej czytać czasopisma handlowe niż np. Vogue’a, bo to z nich się dowiadujemy, że np. gwałtownie wzrasta sprzedaż domowych maszyn do pieczenia chleba czy zainteresowanie produktami eco. Powszechne staje się również zjawisko polegające na tym, że niegdyś ekskluzywne i prestiżowe towary stają się coraz bardziej dostępne sporym rzeszom społeczeństwa, np. ekskluzywne limuzyny masowo wypożyczane na dojazdy na zabawy maturalne czy wieczory panieńskie. Z jednej strony, narzekamy na brak wolnego czasu, z drugiej jednak – liczne badania pokazały, że wcale nie pracujemy ciężej niż kiedyś. Dzięki zarobionym pieniądzom kupujemy usługi sprzątania, wyprowadzania psa czy opieki nad dzieckiem, zdobywamy sprzęty AGD, które zaoszczędzają bezcenne godziny, piorąc za nas ubrania czy zmywając naczynia, zamiast tracić pół dnia w czasie przygotowywania posiłku, kupujemy łatwe i wygodne półprodukty lub dania gotowe. A wolny czas wykorzystujemy na wiele różnych form rozrywki, jak na próbowanie szerokiej gamy przekąsek. Oprócz tego zaczynamy odchodzić od idei „zrób to sam” (ostatnio notuje się duży spadek sprzedaży narzędzi do samodzielnych prac w domu i ogrodzie) na rzecz korzystania z kompleksowych usług dobrych, profesjonalnych i wszechstronnych firm specjalistycznych. Jednym z powodów takiej sytuacji może być fakt, że mnogość towarów na rynku, np. wykańczania wnętrz, jest tak ogromna, zróżnicowana i trudna do zrozumienia w krótkim czasie, że zaczyna przerastać wielu z nas. Chętnie też zaczynamy uciekać od etatowej nudnej pracy na rzecz czegoś indywidualnego, typu własny pensjonat w górach, gospodarstwo ekoturystyczne, własna pracownia malarska, czy wytwórnia zabawek hand made. A jeśli pracujemy w firmach, coraz głośniej domagamy się organizacji czasu pracy zgodnej z naszym zegarem biologicznym – elastyczny czas pracy czy gimnastyka w biurze nie dziwi już nikogo. Nie przywiązujemy się do firm i miejsc, chętnie doświadczamy nowych rzeczy. Coraz częściej do głosu dochodzą także oczekiwania ludzi dotyczące przedłużenia życia czy opóźnienia starzenia.
A jak osiągamy w dzisiejszych czasach szczęście? Okazuje się, że wcale nie poprzez gromadzenie dóbr materialnych, ale kolekcjonowanie nowych, nietuzinkowych doświadczeń. Idąc tym tropem, wiele księgarń staje się jednocześnie kawiarniami z kącikiem zabaw dla dzieci, pojawili się organizatorzy nietuzinkowych urodzin, podczas których można pilotować mały samolot, jeździć czołgiem lub głaskać małe lwiątka. Na wycieczkę można już jechać zasadniczo w każdy zakątek świata, w którym mamy szansę spróbować zostać płetwonurkiem, komandosem, polarnikiem, czy treserem dzikich zwierząt. Na dużą potrzebę oryginalnych przeżyć (które nie są podatne na zniszczenie, jak dobra materialne) odpowiada coraz więcej firm. W tym dążeniu do niepowtarzalnych przeżyć szukamy też niecodziennych, bezludnych miejsc, aby osiedlić się i jesteśmy w stanie dać za to każde pieniądze. Międzykulturowość, zwłaszcza jako dziedzina psychologii, robi w dzisiejszych czasach coraz większą karierę. Coraz mniej zwyczajów innych kultur nas dziwi, zaskakuje, oburza. Nawet gdy mieszkańcy Arabii Saudyjskiej oglądają zachodnie sitcomy, w których telewizyjni bohaterowie wyśmiewają zachowania w ich kraju, zwyczajowo karane ścięciem głowy. Faktycznie stajemy się globalną wioską. Kolejny popularny trend naszych czasów to przyznawanie nagród, wszystkim i za wszystko. CV bez nagród, nawet tych nieznanych, coraz częściej jest postrzegane negatywnie. Poza tym rozdawanie statuetek, medali i dyplomów stało się wielkim dochodowym przemysłem. Możemy dyskutować, które trendy już dotarły do Polski, które mają szansę trafić na podatny grunt, czy to dobrze, czy źle, jednak nasz świat zmienia się nieubłaganie z coraz większą prędkością i musimy raz na jakiś czas zadawać sobie pytanie „dokąd dalej?”, dookreślać nasz cel, uczestniczyć w tych zmianach, byle tylko mądrze i z korzyścią dla nas wszystkich. Olga Dyżakowska prezeska fundacji „wbrew absurdom” działaczka organizacji pozarządowych
|